Dobre przedsięwzięcia zwykle składają się z kilku elementów, które właściwie złożone, działają jak dobrze naoliwiony mechanizm:

  • forsy,
  • know how / umiejętności,
  • reputacji vel sieci kontaktów,
  • wystarczającej ekspozycji na klientów zasobnych w gotówkę.

Które z nich masz na początku? Nic, chyba, że rodzice są w stanie wspomóc Cię forsą albo kontaktami albo masz rozpoznawalne nazwisko – które też przecież odziedziczyłeś. Zdecydowana większość przedsiębiorców na początku swojej drogi nie ma jednak nic. 

  • Forsa? Raczej jej brak, ewentualnie oszczędności na 3 miesiące życia bez wypłaty.
  • Know how? W latach dwudziestych swojego życia dopiero się je wypracowuje.
  • Reputacja / sieć kontaktów? Poza ewentualnymi współpracownikami – bezwartościowa. Nawet najbardziej utalentowani kumple z akademika będą podejmować większe decyzje dopiero za jakieś 10 lat.
  • Ekspozycja na klientów z kasą? Bez żartów. Studenci mają zawsze więcej czasu niż forsy.

Jednocześnie, ogromna ilość ludzi oceniając swoje szanse na sukces decyduje się grać na poziomie trudności „hard“, otwierając skalowalne startupy technologiczne, celując w 1 mld dolarów wyceny i status jednorożca*. Skuteczność takich działań można przyrównać próbie wejścia na Mount Everest w klapkach.

Alternatywnie, możesz grać w prostsze gry, w niewielkiej skali po to, żeby pozyskać powyższe czynniki i lewarować je z czasem w lepszą pozycję do zrobienia czegoś większego. To jest jedna z kluczowych lekcji z Casbeg i wcześniejszego robienia startupów: 

Zrobienie dochodowej firmy radykalnie upraszcza uruchomienie kolejnych przedsięwzięć

  • Masz ekspozycję na klientów zasobnych w gotówkę więc dostrzegasz jakie naprawdę problemy mają decydenci i/lub ludzie z kasą zamiast wymyślać „fajne rzeczy“.
  • Masz reputację i sieć kontaktów więc pozyskanie pierwszych klientów i członków zespołu jest łatwiejsze.
  • Masz forsę, więc fundraising staje się całkowicie opcjonalny i automatycznie dyskwalifikuje inwestorów, którzy oferują wyłącznie kasę. 
  • Masz umiejętności, więc umiesz z forsy, zespołu i dobrego problemu do rozwiązania zrobić firmę (bardziej niż na starcie).
  • Wszystko to ułatwia też inwestowanie w nowe przedsięwzięcia, nawet jeśli Twoje zaangażowanie w nie wynosi zero lub prawie nic.

Naturalnie, to nie jest jedyna dobra droga do seryjnej przedsiębiorczości. Można zostać Youtuberem i inwestować w rzeczy jako partner dystrybucyjny. Można dołączyć do świetnego zespołu, sprzedać firmę po paru latach i z wolnym kalendarzem i spieniężonym vestingiem zacząć coś nowego z poznanymi w poprzedniej firmie ludźmi. Z badań** wynika, że przeciętny założyciel jednorożca* miał 35 lat w momencie startu jego spółki. Zanim uruchomicie biznes jako „first time founders“ bez wielkich dokonań na koncie, warto poświęcić 5-10 godzin na sprawdzenie, jak wyglądają ludzie, którzy odnoszą sukcesy w Waszej kategorii, gdy zaczynali robić to, co przyniosło im sławę i pieniądze.

W sieciach społecznościowych prawie nikt nie odnosi sukcesu – ale Evan Spiegel założył Snapchata w wieku 21 lat. 

W SaaSach B2B wiek nie musi stanowić problemu, o ile nie zaczynasz od dużych transakcji. W firmach product led growth nikt nie pyta ile masz lat, tylko jak dobry jest Twój produkt, dlatego Matt Mullenweg był w stanie założyć Automattic, gdy miał 22 lata. W SaaSach B2B o większych transakcjach wiek stanowi problem, bo w enterprise sales liczy się ekspertyza i wiarygodność – w końcu przekonujesz kogoś do sporej zmiany wewnątrz jego firmy. Im większa transakcja tym więcej potrzebujesz wiarygodności (sprawdź ile lat mieli w momencie startu założyciele WorkDay).

Skoro to, co mówię ma sens, to dlaczego nie jest to dominująca narracja o tworzeniu nowych firm?

Na tym polega żart. Większość ludzi postępuje w dokładnie ten sposób, który opisuję. Jednocześnie, mniejszość, która jest ponadprzeciętnie wykształcona, nasycona technologią, ambitna i nakręcona, postanowiła grać w gry, które są trudne – bo naoglądała się niewłaściwych wzorców w kinie (The Social Network, Sillicon Valley) i internecie. Ale to, wbrew pozorom, nic nowego. Gdy zeitgeist dawał młodym-nadambitnym inne podpowiedzi, podobni do nich ludzie w tym samym wieku zostali lekarzami czy prawnikami. Różnica pomiędzy „teraz“ a „wtedy“ polega na tym, że w startupach potencjalny sukces jest dużo większy niż zostanie partnerem w sieciowej kancelarii a prawdopodobieństwo sukcesu jest istotnie mniejsze.

Wielu ludzi pamięta o tym, że Leszek Czarnecki przed Getin Bankiem prowadził i sprzedał z sukcesem Europejski Fundusz Leasingowy. Niewielu pamięta jednak jego pierwszą firmę, założoną jeszcze w trakcie studiów na Politechnice Wrocławskiej – przedsiębiorstwo techniki alpinistyczno-nurkowej TAN, która zajmowała się pracami podwodnymi. Początek drogi do miliardów może znajdować się w opanowaniu dwóch pozornie odległych od siebie umiejętności: nurkowania i spawania pod wodą, bez względu na to co kto sądzi o jego późniejszych poczynaniach.

* Unicorn („jednorożec“) to termin określający start upy wyceniane na co najmniej 1 miliard dolarów.

** Książka „SuperFounders“ pióra Alego Tamaseba.

E-book

Chcesz zdobyć praktyczną wiedzę biznesową?

Zapisz się na newsletter Casbeg Knowledge Sharing. Otrzymaj dostęp do materiałów premium: arkuszy, checklist, szablonów i innych.