Założyłeś swoją firmę. Możliwe, że odniosłeś sukces i po dwóch latach funkcjonujesz nadal, a nawet osiągasz zyski. Biznes dysponuje skalą, która umożliwia Ci pobieranie dywidendy. Nie jest to dywidenda przez duże D, a bardziej dywidendka, niemniej po dwóch latach funkcjonowania o głodowej pensji z kupki gotówki, z którą startowałeś na Twoim koncie, pozostał lej jak po wybuchu bomby. Biorąc pod uwagę to, jak skromnie żyłeś przez ostatnie dwa lata, grzechem byłoby nie uczynić twojego bytu nieco bardziej znośnym. Szczególnie, że Twój wspólnik spodziewa się drugiego dziecka, a Ty chętnie przestałbyś wynajmować mieszkanie i zmienił tego gruchota na jakiś fajny samochód. To, że żona coraz bardziej natarczywie wspomina o pierwszym od startu firmie urlopie też nie pomaga.

Z drugiej strony gotówki na koncie wystarczy tylko na miesiąc funkcjonowania bez dalszych wpływów, co nie jest komfortową sytuacją. Dobrze byłoby zatrudnić też dodatkowych ludzi, bo roboty nie ubywa, a Ty chętnie – zamiast zajmować się wszystkim – zacząłbyś zajmować się prawie wszystkim. Oczywiście dacie radę bez dodatkowych ludzi. Prognoza wpływów na najbliższe miesiące też nie wygląda źle. Zdajesz sobie jednak sprawę, że będzie wam trudno utrzymać tempo wzrostu bez dodatkowych zatrudnień. Proste paliwa wzrostu spółek mają to do siebie, że łatwo się kończą. Jeśli od dwóch lat zasuwacie po 12 godzin dziennie, to teoretycznie możecie zwiększyć obciążenie pracą do 15 godzin dziennie i dołożyć sobie pracujące soboty – ale prawdopodobnie nie wytrzymacie tego tempa dłużej niż kwartał i będziecie podejmować gorsze decyzje z przepracowania. Eksploatowanie pracowników to także droga do nikąd, szczególnie przy zerowym bezrobociu.

Gdy rozmawiam z założycielami, z którymi znam się dłużej, dylemat “dalszy wzrost vs. dywidenda” pojawia się dość często. Startupowcy są oczywiście wolni od tego typu przemyśleń. W startupie gwiazdą polarną jest wzrost napędzany venture capital, a nie zysk i dywidenda. Pomyślałem więc, że spiszę to co zwykle wtedy mówię.

Prewencja

  • Porozmawiaj ze swoją żoną lub mężem
  • Odłóż gotówkę
  • Nie miej długów

Zastanów się nad tym: ile gotówki musisz mieć, żeby naprawdę zrobiło Ci to dużą różnicę w życiu? Powiedzmy, że na początkowym etapie ta różnica to dom i nowy samochód kupione za gotówkę i 150.000 PLN rocznie na życie twojej rodziny. Potrzebujesz więc około 900.000 złotych (jeśli mieszkasz we Wrocławiu). Jeśli chciałbyś wypłacić tą dywidendę w ciągu roku mówimy o 92.500 PLN miesięcznie przed podatkiem. W praktyce więc, żeby zrobić tą różnicę w rok i nie chcąc wypłacać dywidendy większej niż 20% zysku, to oznacza, że musisz mieć zysk na poziomie 5.5 miliona złotych rocznie. A to tylko pod warunkiem, że jesteś jedynym udziałowcem. Większość nie dojdzie do tego poziomu nigdy, nie wydaje się to więc realne w pierwszych 3-5 latach. W praktyce więc Twoim celem nie będzie zrobienie dużej różnicy w rok, a zapłacenie za wszystkie rzeczy, które umożliwią Ci bycie szczęśliwym i produktywnym na tyle, żeby umożliwić dalszy wzrost firmy. Dopiero dzięki temu wzrostowi stopniowo dojdziesz do punktu, który robi różnicę w życiu. Jeśli więc mamy firmę w której masz 100% udziałów i chcesz z dywidendy uzyskać 900.000 PLN to jak długo i jaką kwotę musisz wypłacać sobie po opodatkowaniu co miesiąc żeby uzyskać 900.000 PLN?

  • 1 rok – 75.000/msc
  • 2 lata – 46.000/msc
  • 3 lata – 25.000/msc
  • 4 lata – 18.750/msc
  • 5 lat – 15.000/msc

Oczywiście prawdopodobieństwo tego, że twój dwuletni biznes będzie miał 60 miesięcy z rzędu, w których możesz na spokojnie wypłacić sobie 15.000 PLN, jest dość niewielkie. Jednak jeszcze mniejsza jest szansa na to, że Twój biznes będzie istniał, jeśli będziesz wypłacać sobie 75.000 PLN z rzędu przez 12 miesięcy. Co więc powinieneś zrobić z pieniędzmi, żeby wytrwać w procesie wzrastania firmy?

Zmiana stylu życia?

Najpierw zdefiniuj co musi się materialnie wydarzyć, żebyś był efektywniejszy. Wypłacenie sobie o 100 PLN wyższej pensji po to, żeby zapłacić za sprzątaczkę, która pozwoli Ci nie martwić się odgruzowywaniem mieszkania albo biura ma bardzo wiele sensu i warto zrobić to jak najszybciej. To umożliwi Ci pracę nad właściwymi rzeczami. Jeśli mieszkasz w mieszkaniu, w którym ciągle coś się psuje, a w ciągu ostatniego kwartału dwa razy nie dojechałeś na spotkanie, bo zepsuł Ci się samochód – prawdopodobnie zmiana mieszkania i samochodu będzie dobrym pomysłem. Jeśli to możliwe (bo na przykład nie masz dziecka) sprzedaj samochód i jedź wszędzie Uberem, itaxi albo taxify – tak będzie znacznie taniej. Jeśli zmieniasz mieszkanie – wynajmij zamiast kupować. Pamiętaj, że kupowanie samochodu i mieszkania wymaga nakładów czasu na utrzymanie i naprawy, a Ty nie masz czasu, bo rozwijasz firmę.

Obecny stan finansów

Jeśli już ogarnąłeś kwestie, które pozwalają Ci na większą efektywność, przyjrzyj się swoim finansom. Jeśli masz jakikolwiek dług na kartach kredytowych lub inny wysoko oprocentowany – spłać go. Spłacając długi osiągniesz gwarantowane ROI kilkunastu procent, co jest fenomenalnym wynikiem. Jak już spłacisz – uzupełnij gotówkę na koncie tak, żebyś dysponował poduszką finansową pozwalającą przetrwać 6 miesięcy bez wpływów na konto. Bez długów i nie bojąc się niezapłacenia za czynsz niezależnie od sytuacji – będziesz w stanie podejmować lepsze decyzje i obniżysz poziom stresu.

Gdy jesteś już efektywniejszy określ, co musi się wydarzyć, żebyś był szczęśliwszy. Badania mówią, że ludzie, którzy nie są szczęśliwi, są gorszymi pracownikami. Myślę, że to samo jest prawdą w odniesieniu do założycieli. Kluczowa kwestia jednak jest w tym, że przedmioty nie dają szczęścia – dają je doświadczenia. Stąd bardziej niż kupić sobie zegarek i nowy garnitur – jedź na urlop i kup sobie 50 butelek wina do wypijania z narzeczoną co sobotę. Doświadczenia mają też do siebie to, że są tańsze niż przedmioty. Jeśli jednak czujesz, że musisz – konsumuj też rzeczy. Zrób sobie tatuaż, kup sobie zegarek, kup sobie garnitur szyty na miarę. Istnieje ryzyko, że kupienie czegoś wspierającej partnerce jest dobrym pomysłem. Upewnij się jednak, że nie kupujesz więcej niż musisz. Tip ode mnie jest taki, że kupowanie większych ilości mniejszych rzeczy prowadzi do większej ilości szczęścia. Na przykład Ford Mustang, który kosztuje 200.000 PLN jest warty ponad 650 kolacji po 300 PLN. Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że jedzenie wypasionej kolacji w nowym miejscu 2 razy w tygodniu przez 6 lat z rzędu da Ci więcej radochy, niż nowy samochód.

Co istotne, jesteś w stanie nie pozbawiać swojego biznesu gotówki poprzez dobrze zaciągany dług prywatny. Lwią część gotówki w powyższym przykładzie zjada kupno domu. Rata 30-letniego kredytu hipotecznego na 600.000 PLN to 2.700 PLN przy oprocentowaniu 3.5%. Nawet gdyby Wibor 3M podskoczył do 7% rata wzrosłaby do niecałych 4.000 PLN. Jeśli w powyższym ćwiczeniu dojdziesz do wniosku, że musisz mieć dom – prawdopodobnie sfinansowanie go z kredytu, który będziesz systematycznie nadpłacał w ciągu kilkunastu lat jest lepszym scenariuszem z punktu widzenia pomnażania majątku niż pozbawienie Twojego biznesu 600.000 PLN po to, żeby kupić dom za gotówkę. W ten sposób dom możesz mieć praktycznie od razu (jeśli posiadasz rentowny biznes powyżej 2 lat i wypłacasz sobie pensję, to masz zdolność kredytową). To, co wyjątkowo istotne to to, żeby NIE budować domu, tylko kupować gotowy. Wiem, że tak jest drożej – naoglądałem się już founderów, którzy budują dom i firmę jednocześnie, przez co ani jednej z tych rzeczy nie robią dobrze. Oczywiście, moim zdaniem dużo lepiej jest nie chcieć kupować sobie domu i szybkiego samochodu, ale z jakiegoś powodu mało ludzi ma na ten temat takie zdanie jak ja.

Cokolwiek postanowisz, wypłacanie dywidendy zaczynając od niewielkich kwot typu 1000 PLN za każdy zyskowny miesiąc prawdopodobnie pozwoli Ci zacząć powyższy proces bez ryzyka narażania finansów firmy na duże turbulencje. Na pewno dobrym zwyczajem jest też wypłacanie sobie dywidendy za każdy zyskowny miesiąc licząc zysk jako wpływy na konto, a nie wystawione faktury. Z czasem ten 1000 może zamienić się w większe kwoty. Pamiętajcie tylko, żeby wypłacać dywidendy w skali, która nie naraża waszego biznesu na spowolnienie wzrostu.

A odpowiadając wprost na pytanie z tytułu: wypłacaj dywidendę, gdy osiągniesz swój cel gotówki na koncie firmowym. Najlepiej jeśli założysz, że potrzebujesz np. 10.000 PLN na pracownika albo po prostu 2 lub 3 miesiące kosztów.

Powodzenia!