W wielu firmach content marketing jest jedną z podstawowych strategii generowania leadów. Firmy B2B lubią pozycjonować się jako eksperci w danym segmencie rynku, a co najważniejsze, w wielu przypadkach, ilość tworzonego contentu ma bezpośrednie przełożenie na liczbę nowych szans sprzedaży.

Podczas wielu spotkań z klientami, kiedy rozmawiamy o tym, jak usprawnić proces tworzenia oraz publikacji treści, słyszę: ale moi pracownicy nie chcą / nie mogą / nie mają czasu pisać i zawsze coś innego jest dla nich priorytetem. Szczególnie często widzę to w firmach, w których nie ma działów marketingowych lub osób odpowiedzialnych tylko i wyłącznie za tworzenie i dystrybucję treści, a artykuły na blogu są sygnowane nazwiskami firmowych specjalistów.

W tym miejscu musisz zadać sobie pytanie: czy tak rzeczywiście jest, że Twoi nie mają czasu czy są to wymówki stosowane przez pracowników, dlatego że nie chcą lub lubią pisać?

Dlaczego Twoi pracownicy nie chcą tworzyć treści?

Spójrzmy na Macierz Eisenhowera, czyli jedną z metod na efektywne zarządzanie priorytetami:

Twoi pracownicy niemal zawsze będą wybierać pracę na rzecz klientów zamiast pisać artykuły na firmowy blog, ponieważ jest to zadanie ważne i pilne, czyli takie, które musi zostać priorytetowo wykonane. Tworzenie treści jest z kolei zadaniem ważnym, ale nigdy nie jest pilnym z perspektywy tu i teraz . Często jest więc spychane na sam koniec dnia, tygodnia lub/i listy zadań. To z kolei sprawia, że możemy być pewni ,że pojawią się nowe zadania które odłożą pisanie na jeszcze bardziej odległy horyzont. Jeśli dołożymy do tego sytuację, w której Twoi pracownicy nie lubią pisać – będzie tak z pewnością.

Oczywiście, jeśli Twoi pracownicy nie napiszą artykułu od razu, krótkoterminowo Twoja firma na tym nie ucierpi. Jednak, jeśli nie będzie to odpowiednio zaplanowane i systematycznie wykonywane – w dłuższej perspektywie będzie rzutować na liczbę leadów, wielkość nowej sprzedaży, a co za tym idzie, na kondycję firmy.

Co zrobić, aby pracownicy zaczęli tworzyć treści?


Wdrożenie systemu systematycznego tworzenia contentu w firmie jest trudne. Jak więc stworzyć proces, który będzie działał przez lata? Poniżej znajdziesz 6 rad dot. tego, jak taki proces powinien wyglądać:

1. Ustal odpowiedzialność za proces contentowy

Jeśli nikt w firmie nie będzie odpowiedzialny za proces contentowy to nikt nie będzie wyznaczał terminów i egzekwował ich dostarczenia. W najlepszym wypadku doprowadzi to do nieregularnych publikacji na blogu. W najgorszym – do braku jakichkolwiek publikacji. Wyznacz jedną osobę, która przejmie odpowiedzialność za wymyślanie i desygnowanie nowych tematów, ustalanie deadline’ów oraz egzekwowanie od autorów ich realizacji.

2. Uzgadniajcie terminy dostarczenia

Każdy artykuł powinien mieć sztywno określony deadline, który ustalają obie strony: osoba odpowiedzialna za proces (patrz punkt 1) oraz autor artykułu. W ten sposób, osoba pisząca ma wyznaczony realny termin, który jest dopasowany do jej dostępności, a osoba odpowiedzialna za projekt ma mandat do egzekwowania go.

Deadline nie może też być określony zbyt ogólnie np. “na za dwa tygodnie” lub “po skończeniu tego projektu”, a powinien zawierać konkretną datę np. 30 czerwca do godz.12:00, dzięki temu unikniecie niepotrzebnych nieporozumień.

3. Rozbij pisanie na części

Wiele osób, które do tej pory nie miały zbyt dużego doświadczenia z pisaniem, myśli że usiądą do artykułu raz i napiszą go od a do z. Należy zdać sobie jednak sprawę, że napisanie jednego blogposta potrafi zająć nawet kilka godzin. Znalezienie kilku godzin w ciągu jednego dnia w pracy często graniczy z cudem. Nie mówiąc już o tym, że każdy artykuł powinno się kilka razy przeczytać w inne dni (na świeżo), aby mieć pewność, że nie wkradły się niechciane chochliki.

Rozbijcie pisanie na etapy takie jak np.: research, napisanie konspektu, a następnie artykułu w finalnej wersji. Dzięki temu łatwiej będzie Wam znaleźć czas na pisanie i będzie on efektywniej wykorzystany.

Jeśli proces zostanie rozbity na części, do minimum zostaną wyeliminowane sytuacje, w której redakcja treści powoduje wyrzucenie do kosza efektów wielu godzin pracy. Jeśli kontrola jakości treści ma miejsce na kilku poziomach (np. tytuł, konspekt, wersja 1.0, wersja 2.0) to powstają nie tylko lepsze tekstu, ale także ogranicza się także do minimum marnotrawstwo wynikające z procesu redakcyjnego.

4. Stwórz bloki w kalendarzu

Bloki w kalendarzu potrafią zdziałać cuda. Szczególnie w przypadkach, gdy ktoś mówi, że dostaje bardzo dużo zadań czy próśb o konsultacje projektów ad hoc. Wystarczy, że planując tydzień każdy wyznaczy sobie przykładowo 2 bloki w kalendarzu, które bezwzględnie wykorzysta na napisanie artykułu. Jeśli w tym czasie ktoś przyjdzie i poprosi o pomoc – odmówcie i zaproponujcie inny termin, ale nie przerywajcie pisania.

5. Pomóż w pisaniu

Zdarza się, że ktoś stara się i poświęca dużo czasu na pisanie, jednak nie przynosi to oczekiwanych efektów. Najczęściej dzieje się tak z osobami, które do tej pory miały małą styczność z tworzeniem treści. W takich sytuacjach zawsze staraj się pomóc takiej osobie i zdiagnozuj skąd bierze się problem. Być może autor nie wie od czego zacząć, albo utknął w martwym punkcie i potrzebuje jakiegoś odblokowania. Przestoje w pisaniu biorą się również z tego, że pracownicy nie robią wystarczająco pogłębionego researchu lub/i nie tworzą konspektu swojej pracy.

6. Bądź przykładem

Żeby skutecznie odbijać obiekcje dotyczące tworzenia treści  swoich pracowników, musisz pokazać im, że nie jesteś wyjęty spod firmowej normy i proces pisania dotyczy także Ciebie. Powszechnie wiadomo, że CEO jest osobą, która zawsze ma najmniej czasu w firmie, a więc jeśli pokażesz swoim pracownikom, że Ty jesteś w stanie napisać artykuł i trzymać się terminów – będziesz miał bardzo silny argument w rękawie.

Najpopularniejsze obiekcje

W momencie, w którym proces tworzenia treści zostanie wdrożony w Twojej firmie, prawdopodobnie będziesz musiał stawić czoło wielu obiekcjom, którymi będą się zasłaniać Twoi pracownicy. Najczęściej będą to:

  • nie mam czasu
  • mam inne priorytety
  • ktoś ciągle mi coś wrzuca ad hoc
  • nie potrafię / lubię pisać
  • inni piszą mniej (nie piszą wcale) – dlaczego więc ja muszę?

Będąc osobą odpowiedzialną za proces contentowy w Casbegu bardzo często słyszę argument od innych: Nie mam czasu, nie dowiozę w terminie tego artykułu. Z reguły wtedy zadaję jedno z trzech poniższych pytań:

1) Czy któreś z zadań, które uniemożliwia Ci skończenie artykułu, może być zrobione przez kogoś innego?

2) Co musiałoby się stać w tym tygodniu, żebyś mógł dowieźć ten artykuł w terminie?

3) Czy jest coś, co mogę zrobić, aby łatwiej byłoby Ci napisać tekst?

Są to pytania klucze, na które odpowiedzi, w wielu przypadkach, pozwalają znaleźć szybko i łatwo-aplikowalne rozwiązania.

Zastanów się nad wszystkimi obiekcjami, które mogą wystąpić w Twojej firmie i już za wczasu postaraj się je wyeliminować lub znaleźć rozwiązania potencjalnych problemów.

Warto też zapytać pracowników o ich poprzednie doświadczenia copywriterskie i chęci do pisania artykułów. Możesz nie być świadomy tego, że masz w zespole kogoś, kto lubi i z chęcią napisze kilka artykułów w miesiącu.

Wdrożenie powtarzalnego procesu tworzenia treści wymaga czasu i systematycznej pracy. Pozwala jednak nie tylko na zwiększenie liczby generowanych leadów, ale także na wypozycjonowanie firmy oraz jej pracowników, jako eksperta w danej branży. A to już prosta droga do pozyskiwania coraz większych i poważniejszych projektów enterprise i skalowania biznesu.