W obecnej sytuacji rynkowej, spowodowanej głównie czynnikami zewnętrznymi i bardziej przemyślanymi (a co za tym idzie – ograniczonymi) zakupami dokonywanymi przez konsumentów, stajemy przed wyborem: czy rozszerzyć działalność e-commerce o marketplace, czy zwiększyć nakłady na promowanie sprzedaży przez e-commerce? Wraz z tym pytaniem pojawia się jeszcze szereg innych – a przynajmniej powinien się pojawiać.

Marketplace, niezależnie od tego, jaką nazwę nosi, wymaga obsługi, integracji systemowych i synchronizacji. Ważna jest również jakość obsługi klienta i jakość obsługi posprzedażowej. Nie bez znaczenia pozostają kwestie logistyczne. Poniżej poruszymy kwestię zasadności rozszerzania biznesu o marketplace (zarówno krajowe jak i międzynarodowe oraz zagraniczne) i związane z tym inwestycje oraz zadania i procedury, które będziemy musieli zrealizować i utworzyć.

sprzedaż w marketplace

Czy jesteście gotowi na marketplace? Analiza przedwdrożeniowa

 W teorii niemal każdy odpowie, że tak. W praktyce jednak wygląda to zupełnie inaczej. Niestety, musimy spełniać szereg warunków, żeby sprzedaż przez jakikolwiek marketplace była możliwa i szereg kolejnych – żeby była efektywna.

Od czego powinna się zacząć analiza przedwdrożeniowa? Pierwszy i najważniejszy krok, to paradoksalnie jakość i kompletność bazy produktowej. Podstawowe pola, które bezwzględnie powinny być wypełnione od A do Z to:

  • nazwa,
  • indeks,
  • parametry techniczne (charakterystyczne dla danego produktu / grupy),
  • parametry logistyczne (gabaryty, wagi, opakowania zbiorcze itp.),
  • opis produktu,
  • cena (na dany kanał sprzedaży po uwzględnieniu kosztów sprzedaży – ale do tego jeszcze wrócimy).

Jeśli to mamy – to teraz pora na ocenę opisu produktów. W zasadzie ta część powinna być rozbita na opis krótki i opis długi – pierwszy łatwo i szybko przyswajalny, drugi z wartościami dodanymi, mówiącymi coś więcej o produkcie. Masz już takie? To świetnie! Chcesz je wrzucić na jeden z dwóch popularnych portali na „a”? No już niekoniecznie… bo będzie to miało wpływ na SEO. Ten sam opis pojawiający się na kilku marketplace’ach, feedzie Google i w sklepie internetowym, to nie jest dobry pomysł. Bardzo istotne może okazać się stworzenie dodatkowych pól w bazie na opisy dla konkretnych marketplace’ów, aby nie kolidowały z tym, co już wypracowaliśmy. Nawet jeśli będą to opisy stworzone przez ChatBota czy podobne narzędzie.

Warto pamiętać jeszcze o tym, że produkt wprowadzany przez nas do sprzedaży będzie jeszcze potrzebował kodu EAN i wyszczególnionych certyfikatów, jeśli takowe są wymagane (lub jeśli są wartością dodaną) oraz deklaracji zgodności.

Na koniec pozostaje jeszcze kwestia zdjęć oraz ich ilości – wiadomo od dawien dawna, że w internecie kupuje się oczami i opisem. Im więcej dobrej jakości zdjęć, tym większa szansa na sprzedaż. A co, jeśli dany portal na „a” zapożycza sobie nasze zdjęcia do bazy, a my za nie zapłaciliśmy fotografowi i grafikowi? No cóż… na chwilę obecną musimy się z tym pogodzić lub celowo posiadać osobną bazę zdjęć dla marketplace’u (co, niestety, może mocno zwiększyć koszty).

Zaplanujcie zasoby do obsługi marketplace

Zanim uruchomimy gdziekolwiek sprzedaż, sprawdźmy, jakie wymagania ma dana platforma odnośnie czasu obsługi klienta (w tym wysyłki) oraz czasu reakcji na zgłoszenie problemu. Od tego w dużej mierze będzie zależeć nasza renoma i ocena na marketplace.

Planując zasoby do obsługi marketplace, uwzględnijmy:

  • potrzeby w zakresie contentu produktowego,
  • logistykę (magazynowanie i wysyłki),
  • obsługę sprzedaży/aukcji/reklamacji i zwrotów
  • obsługę techniczną (integrację, konfigurację, monitorowanie działania marketplace itp.),
  • obsługę marketingową (zarządzanie produktami, ich promocjami, cenami, kampaniami, tworzenie wartości dodanych w postaci *A+ content).

*(A+ Content to tzw. wzbogacony, dodatkowy content oferowany przez Amazon).

W przypadku jednego marketplace’a możemy wszystko to zrobić przy pomocy 1-2 osób, zakładając, że ilość sprzedawanych produktów tą drogą szybko nie wzrośnie. Przy założeniu, że może być różnie, lub w przypadku produktów sezonowych – warto przygotować się na wytężoną pracę / konieczność poszerzenia zespołu lub zatrudnianie pracowników sezonowych. Jeśli chcemy czynnie prowadzić sprzedaż na różnych marketplace’ach jednocześnie, to nawet automatyzacja nie uchroni nas przed rozszerzeniem zespołu i jego kompetencji, bo ogrom pracy z tym związany, przytłoczy zbyt mały zespół i szybko stanie się on nieefektywny.

sprzedaż na marketplace allegro amazon empik morele

Samo się będzie sprzedawać!

Oczywiście… marketplace dokona cudu. Ale tylko wtedy, kiedy będziemy jedynym sprzedającym albo jednym z trzech i to z towarem, który jest w danej chwili deficytowy. W przeciwnym razie, poza samą bazą i contentem oraz wzorową obsługą klientów potrzebujemy jeszcze dobrodziejstw oferowanych przez większość marketplace’ów – kampanii reklamowych, promujących dane produkty. Gdzie? Jak? Jakimi środkami? To już należy rozpatrywać indywidualnie, zależnie od kategorii i produktów. Jedno jest pewne – jeśli są to działania przemyślane i skoordynowane, potrafią bardzo znacząco wpłynąć na sprzedaż (i rozpoznawalność marki, co będzie ważne, jeśli jesteśmy producentem).

Warto również wziąć pod uwagę, że często jest to osobna rola lub stanowisko – osoba potrafiąca efektywnie zarządzać budżetem reklamowym na różnych marketplace’ach, jednocześnie posiadająca wiedzę produktową i analizująca sprzedaż w danych kategoriach, monitorująca zmiany i dynamicznie zmieniająca kampanie zależnie od sytuacji rynkowej i sezonowości (jeśli taka występuje).

Sezonowość a marketplace

Wspomnieliśmy wyżej o sezonowości – to bardzo istotny aspekt sprzedaży, nie tylko na marketplace. Tabletki do zmywarki będą sprzedawać się przez cały rok, podobnie jak żarówki czy proszek do prania – trudno jednak oczekiwać wzrostu sprzedaży łopat do śniegu w okresie wakacyjnym, kiedy wszyscy rzucają się na materace i leżaki.

Jeśli nasza sprzedaż opiera się głównie o marketplace i nie mamy wielu innych rynków zbytu, możemy pójść dwiema drogami:

  • wykorzystać czas zastoju w sprzedaży na przygotowanie się do sezonu (i bardzo często jest to mocno racjonalne rozwiązanie),
  • albo pójść w drugą stronę jeśli przygotowania nie są skomplikowane i czasochłonne (np. wyprodukowanie odpowiedniej ilości asortymentu lub sprowadzenie go) i pomyśleć o produktach rotujących w czasie, kiedy na standardowe trwa „martwy sezon”. Niekoniecznie sami musimy je produkować, często również niekoniecznie musimy zatowarowywać się po sam dach magazynu.

„Martwy sezon” jest też czasem, który możemy wykorzystać na analizę konkurencji, rynku i potencjalny rozwój i poszerzenie asortymentu.

Produkty uzupełniające na marketplace

Często bywa tak, że sprzedaż danej grupy asortymentowej zależnie od kosztów produkcji/zakupu/sezonowości potrafi generować różnej wysokości zyski. Warto z góry pomyśleć o uzupełnieniu oferty o produkty szybkozbywalne, mało wymagające, na które praktycznie nie ma reklamacji. Brzmi zbyt pięknie? Oczywiście, że tak. Tu często musimy się nastawić na większy wolumen sprzedaży i mniejsze zarobki na tego typu towarze. Pozwala to jednak wygenerować w miarę stabilne zyski w dłuższej perspektywie czasu. 

Za przykład niech posłuży nam branża narzędziowa. Ile wkrętarek w ciągu 5 lat kupi przeciętny Kowalski? Jedną? Może dwie, w porywach trzy, jeśli wyjątkowo intensywnie ich używa. I jak tu wyżyć ze sprzedaży wkrętarek? Okazuje się, że bardzo prosto. O ile sama wkrętarka, szczególnie ta solidna wytrzyma długo — o tyle akcesoria do niej, typu bity, głowice, wiertła, już niekoniecznie. To nieodłączna część zakupów – tak, jak kawa do ekspresu czy papier i tusz/toner do drukarki. Warto więc mieć to na uwadze – i w ofercie.

marketplace sprzedaż allegro empik morele etsy

Ile jeszcze będzie mnie to kosztować?

No i tu zderzają się wszystkie punkty naszej analizy przedwdrożeniowej. Musimy znać koszt wprowadzenia produktu do marketplace’u (w przypadku niekompletności bazy i w przypadku jej komplementarności). Do tego musimy dorzucić koszty prowizji od sprzedaży na danej platformie i przede wszystkim koszty promowania produktów. To jednak nie koniec… pozostaje jeszcze kwestia obsługi i osoby odpowiedzialnej za komunikację i zarządzanie asortymentem na marketplace, rozwiązywaniem sporów i reklamacji, korespondencji z klientami i danym marketplacem.

Nie ma się co czarować – sprzedaż na marketplace nie jest już tak prosta, jak kiedyś, szczególnie jeśli ma być skuteczna i opłacalna. O ile super zarobki bez magazynu, towaru i inwestowania pieniędzy, oparte o dropshipping możemy włożyć między bajki, o tyle wciąż możemy trochę ułatwić sobie życie – choćby poprzez automatyzację przynajmniej części procesów i wystawiania przedmiotów do sprzedaży wg. schematów oraz automatycznie generowanych powiadomień i odpowiedzi. Jednym z popularniejszych w tym temacie rozwiązań jest nasz rodzimy BaseLinker. To jednak wymaga sporo pracy, wiedzy i jest również kolejnym kosztem – ale też potężnym ułatwieniem pracy i narzędziem do zarządzania wieloma marketplace’ami i wysyłkami z jednego panelu.

Logistyka w marketplace

Agregatory wysyłek, np. Apaczka, Furgonetka, BaseLinker Paczka i inne tego typu rozwiązania często w początkowej fazie rozwoju danego marketplace’a są w stanie zaoszczędzić sporo czasu i kosztów. Pozwalają na obsługę wielu firm z poziomu jednego panelu i często da się je zintegrować bezpośrednio z marketplacem.

A może zlecić magazynowanie i wysyłkę danemu marketplace’owi? I tak i nie… Tak – pod warunkiem, jeśli mamy w jednym palcu oznakowanie produktów i opakowań wg. przyjętych w danym marketplace standardów (etykiety z wymaganymi kodami kreskowymi lub QR) i nie mamy sprawnie działającej i rozwiniętej logistyki we własnej firmie. Musimy się wtedy liczyć z dodatkowym kosztem, rotacją naszych produktów i optymalizować nieustannie ten proces. Kosztuje zarówno składowanie, jak i wysyłka, ale również brak dostępności, jeśli dostawa nie dojdzie na czas. Niemniej jednak przy dużej i bardzo dużej skali rozwiązania typu One Fulfillment czy FBA są bardzo pożądane i paradoksalnie, ze względu na wypracowane przez dany marketplace stawki wysyłkowe i magazynowe, mogą okazać się niższym kosztem niż własna logistyka.

Rozwiązanie pośrednie to centrum logistyczne z wykupionym miejscem do magazynowania i obsługą zamówień. Wszystkie trzy opcje jednak należy rozpatrywać indywidualnie w stosunku do własnych potrzeb i wybrać tą, która będzie najbardziej rentowna lub najmniej kłopotliwa.

Osobny temat to ubezpieczenie, gabaryty i zabezpieczenie wysyłek. Pamiętajmy, że nie wszystko zmieści się do paczkomatu (i nie naginamy gabarytów paczki w tabelce – bo w przełożeniu na rzeczywistość poskutkuje to tym, że np. paczka się nie zmieści do boksu w paczkomacie). Pamiętajmy również, że czasami (np. na akwarium) warto nakleić naklejkę „UWAGA SZKŁO, NIE RZUCAĆ, OSTROŻNIE”, oraz że paczkomaty mają swoją wytrzymałość, a kurierzy nie są superbohaterami o nadludzkiej sile… oraz o tym, że mogą naszą paczkę upuścić – i byłoby nam niezmiernie miło, gdyby w takim przypadku była ona zabezpieczone w taki sposób, żeby nie rozbiła np. kafli na podłodze w korytarzu / warsztacie.

Jeszcze osobny i paradoksalnie często spotykany temat, to przerost formy nad treścią w przypadku pakowania. Często działania w postaci zapakowania produktu w kartonik premium niewiele nam dadzą – poza samym kosztem – podobnie, jak dorzucanie dwóch cukierków i sterty ulotek do kartonika z naoliwionymi częściami jakiejś maszyny, których spożycie wraz z substancjami konserwującymi elementy maszyny może skutkować już zagrożeniem życia. Oczywiście, nie oznacza to, że lukę w kartonie mamy wypełnić resztkami zebranymi z podłogi magazynu – miło, jeśli pojawi się taśma zabezpieczająca z naszym firmowym nadrukiem, zapewniająca kupującego o integralności przesyłki.

Takich niuansów mających wpływ na jakość sprzedaży i ponowne zakupy dokonywane u nas przez klientów, którzy już wcześniej coś kupili, będą miały miejsce tylko wtedy, kiedy nie tylko produkt, ale również jego wysyłka i pomoc w razie nieoczekiwanych problemów, będą stały na wysokim poziomie.

jakie są marketplace allegro amazon empik wszystko.pl

Jaki marketplace wybrać?

To w bardzo dużym stopniu zależy od rodzaju asortymentu i grupy docelowej: czy będą to produkty pierwszej potrzeby, czy też specjalistyczne, skierowane do klientów końcowych lub też dla hurtowników do dalszej dystrybucji.

Weźmy na tapet kilka najpopularniejszych marketplace’ów – allegro.pl, amazon.pl, empik.com, morele.net i erli.pl (z tyłu głowy mając jednak na uwadze zmiany i roszady na tych polach – jak upadek Shopee czy wejście na rynek Wszystko.pl).

Allegro to swoistego rodzaju internetowy stragan – ze wszystkim i z niczym, ze strefami oficjalnych marek i dystrybutorów oraz drobnych sprzedawców. Idealnie nadaje się do sprzedaży zarówno artykułów pierwszej potrzeby, jak i bardziej wyspecjalizowanymi. Zanim jednak wprowadzimy cokolwiek na Allegro, powinniśmy zlecić lub przygotować analizę istniejącej tam konkurencji. Zdecydowanie w uprzywilejowanej pozycji będą różnego rodzaju producenci i autoryzowani dystrybutorzy – w szczególności mali, z ambitnymi planami ekspansji.  Warto również zaznaczyć, że allegro planuje ekspansję na kraje ościenne i poczyniło już naprawdę wiele w tym kierunku (jak choćby zakup mall.cz).

Amazon – moloch, otwierający drzwi na sprzedaż w całej UE i poza nią, przy tym też najbardziej wymagający. Narzuca szereg rozwiązań – i tu po raz kolejny z pomocą może przyjść BaseLinker. W naszym kraju stosunkowo niedługo obecny jako marketplace (wcześniej jedynie centra logistyczne na inne kraje Europy), jeszcze nie do końca poukładany, ale już nadający się do użytku – delikatnie mówiąc, jeszcze raczkuje, ale powoli i z powodzeniem zdobywa coraz większe uznanie. W przeciwieństwie do droższego Allegro Smart, Amazon oferuje program Prime, w ramach którego udostępnia jeszcze platformę filmową, hub z grami komputerowymi i kilka innych drobniejszych dodatków… poza samą darmową, priorytetową wysyłką oczywiście.

Empik – kojarzony głównie z książkami i produktami premium, ale jednak rozszerzający nieustannie swoje grupy kategorii i kategorie. Jego potencjał na pewno nie jest tak duży jak Allegro czy Amazona, ale nie sposób go pominąć.

Podobnie ma się sprawa, jeśli chodzi o Erli.pl. Choć kojarzone jest głównie z wyposażeniem domu, AGD i pokrewnymi kategoriami – przypomina jednak coraz bardziej Allegro i zdobywa coraz szersze uznanie wśród kupujących i sprzedających – za sprawą mniej restrykcyjnej polityki wewnętrznej i podejściu do klientów oraz sprzedających. Na duży plus zasługuje również nieustanny wzrost i rozwój platformy oraz dostarczanie nowych narzędzi dla sprzedających, istotnie poprawiających wyniki sprzedażowe. Kupujący również mogą liczyć na przyjazne benefity, jak choćby darmowe dostawy.

Morele.net – to portal skierowany raczej do osób handlujących na większą lub mniejszą skalę elektroniką użytkową – RTV, AGD, komputery i kategorie pokrewne. Morele rozszerza profil swojej działalności, ale core business skupia się jednak na elektronice – i w tym temacie jak i w temacie dostarczanej na temat sprzętu wiedzy – są jednym z lepszych przykładów na to, jak należy to robić. Poza standardowymi opiniami – Morele.net oferuje również zakładki produktowe, takie jak „Pytania i odpowiedzi” czy „Inspiracje”.

Warto zaznaczyć, że z wyżej wymienionych zarówno Amazon jak i Allegro pozwalają być vendorem (dostarczać sprzęt jako pośrednik lokalny bezpośrednio do nich), sprzedawcą hurtowym (z dedykowanymi umowami i warunkami handlowymi oraz miejscem na cenniki B2B) oraz okazjonalnym. Wszystkie portale natomiast w taki czy inny sposób oferują jakieś atrakcyjne formy kredytowania, odroczonych płatności i leasingu. Ma to o tyle istotny wpływ na sprzedaż, że sami nie musimy pośredniczyć w żaden sposób w tego typu usługach i w przypadku drogich produktów – często jest to czynnik decydujący o zakupie (np. leasing online lub raty 0%).

Poruszyliśmy już kilka istotnych aspektów – od analizy przedwdrożeniowej poprzez kampanie reklamowe a na obsłudze klienta i logistyki skończywszy. Każdy z tych punktów można oczywiście rozwinąć o kolejne, łącznie z podpunktami – ale pamiętajmy, że większość tego typu analiz i rozwiązań należy bezwzględnie dopasować do konkretnej firmy, jej biznesu i możliwości.

Polityka cenowa w marketplace – zagrożenia

Tu posłużymy się konkretnym przykładem. Firma X sprzedaje produkt A we własnym sklepie internetowym i na Allegro. Ceny w teorii podobne do siebie, niemniej jednak zagrożenie z innej strony dość istotne – ktokolwiek z klientów, dzwoniąc do konsultanta i zamawiając towar przez niego (nawet, jeśli samo zamówienie dokonywane jest przez e-commerce), może kupić go z takim rabatem, żeby następnie sprzedać go na Allegro TANIEJ od firmy X, korzystając w tym przypadku również z dostawy pod wskazany adres, przeprowadzanej za darmo przez firmę X.

Tym sposobem kupujący z firmy Y nie musi robić praktycznie nic poza owym telefonem / mailem, aby sprzedać na Allegro ten sam towar taniej, dodatkowo nie ponosząc kosztów związanych z magazynowaniem, wysyłką, reklamacjami itp. Co zrobić, aby sprzedaż na Allegro (z programem Allegro Smart i darmową wysyłką) nie kanibalizowała sprzedaży na e-commerce ani nie kolidowała ze sprzedażą tradycyjną?

Najprościej rzecz ujmując – zbudować cenniki w taki sposób, aby różnice wynikające ze specyfikacji danych platform sprzedażowych (prowizji, kosztów reklamy itp.), były do siebie na tyle zbliżone, aby finał finałów nie stanowiły zagrożenia dla innego kanału. Warto również rozgraniczyć warunki handlowe dla sektora B2B i B2C, pamiętając przy tym, aby nie zagalopować się z rabatami oferowanymi dla sektora B2B – mając na uwadze to, że często (w szczególności jako jeden z niewielu dystrybutorów albo producent) będziemy ponosić lwią część kosztów poświęconych na promowanie produktu i marki.

Często dużo lepszym rozwiązaniem okazuje się rozliczenie w postaci refundacji części kosztów związanych z reklamą i marketingiem (pod tym hasłem mogą się również kryć promocje cenowe, okazjonalne bundle czy gratisy dodawane do właściwego produktu). Równie często stosowane są tzw. bonusy retro – rozliczane po dłuższych okresach za osiągnięcie danego targetu przez konkretnego klienta B2B w określonym przez nas czasie (np. pół roku albo rok).

No a co ze sprzedażą własną? Nic przecież nie stoi na przeszkodzie, żeby sprzedawać jakiś produkt taniej od wszystkich i nim przyciągać do własnego sklepu klientów. Czy oby na pewno? Czy spodoba się to partnerom handlowym? Jaka będzie ich reakcja jeśli zorientują się (a nastąpi to prędzej lub później), że nie są w stanie tego samego produktu zaoferować w konkurencyjnej cenie?

Tu rozwiązanie jest równie proste i skuteczne, co odpowiednie dopasowanie cen. Jeśli jedynym argumentem sprzedażowym jest cena – musimy ograniczać promocję zarówno czasowo jak i ilościowo. Przykładowo jeśli produkt Y kosztuje 499 zł w detalu, a chcemy sprzedawać go po 349 zł w super promocji – sprawmy, żeby nikt nie mógł jednorazowo kupić więcej niż określona liczba sztuk w okresie np. jednego tygodnia. Nie tylko ochroni nas to przed nieuczciwą konkurencją czekającą na takie okazje oraz przed samymi partnerami B2B, którzy mogą dokonać masowego zakupu produktu, ale również nie zniszczy naszej polityki cenowej. Będzie to jedynie przysłowiowy magnes otwierający drzwi do naszego sklepu potencjalnym klientom.

Dodatkowe koszty sprzedaży na marketplace, które często są pomijane

Załóżmy, że żyjemy w świecie idealnym i marketplace to nasz dobry wujek, który chce dla nas jak najlepiej. Zakładamy wtedy tylko i wyłącznie koszty:

  • zakupu/produkcji towaru,
  • wysyłki,
  • prowizji dla marketplace.

Brzmi kusząco, prawda? Nawet realnie – bo tak jest to przedstawiane. Dodatkowo otrzymamy informację, że prowizja od sprzedaży pobierana jest dopiero po sprzedaży i zaksięgowaniu wpłaty dokonanej przez kupującego. Niestety, zderzenie z rzeczywistością dla takich optymistów bywa brutalne, a początkowo zakładana marża ze sprzedaży gdzieś ucieka. Przyjrzyjmy się, gdzie:

  • promocja produktów w wewnętrznych kampaniach marketplace’ów,
  • kampanie zewnętrzne,
  • koszty pakowania i magazynowania (poza samą wysyłką),
  • koszty zwrotów i reklamacji (powinniśmy je określić procentowo i dążyć do ich minimalizacji, ale nie kosztem zadowolenia klienta),
  • koszty pracowników.

Pod tym hasłem kryją się również inne nieprzewidziane koszty, często trudne do przewidzenia w pierwszych fazach sprzedaży. Podejdźmy więc do budżetowania racjonalnie i zróbmy bufor bezpieczeństwa, określony procentowo. Pozwoli on zachować racjonalny zysk w przypadku wystąpienia nieoczekiwanych kosztów – bez konieczności kanibalizowania marży i rynku.

Pamiętajmy przede wszystkim o tym, że koszty sprzedaży na różnych marketplace’ach potrafią się od siebie różnić, czasami nawet radykalnie. Nie wszędzie musimy więc operować tę samą cenę za dany produkt. Stąd też wracamy do naszej bazy danych i pola „Cena” – gdzie spokojnie możemy dodać kolumny Cena Allegro | Cena esklep | Cena Amazon | Cena Erli i inne.

Dzięki temu przy analizie sprzedaży i kosztów sprzedaży będziemy w stanie dość szybko wyodrębnić te marketplace’y, które przynoszą nam największy zysk i te, które są naszym hamulcem. Oczywiście zależy to również od rodzaju produktu / usługi i grupy docelowej oraz branży – ale finał finałów rozwieje nasze wątpliwości.

Czy to już wszystko? Teraz sprzedajemy?

Niestety, rozpoczęcie sprzedaży na marketplace’ach nie jest takie proste, jak początkowo się wydawało. Stąd też ten skrótowy zbiór informacji, który można określić długim wstępem do trudnej i długiej drogi, która jednak stanie się z jego pomocą łatwiejsza.

W kolejnych częściach skupimy się bardziej na konkretnych marketplace’ach (zarówno krajowych, europejskich jak i międzykontynentalnych – z podziałem na B2B i B2C) i dorzucimy kilka konkretnych case study. Nie pominiemy również aktualności i nowości – bo jest to tak szybko i mocno rozwijająca się branża, że nijak nie da się jej porównać do sprzedaży stacjonarnej. Jako bonus omówimy również rosnący potencjał automatyzacji i sztucznej inteligencji, który nie ominął też marketplace’ów.

Chcesz mieć pewność, że nie ominie Cię kolejny artykuł z tej serii? Zapisz się do newslettera Casbeg, żeby dostać powiadomienia o nowościach na naszym blogu:

E-book

Chcesz zdobyć praktyczną wiedzę biznesową?

Zapisz się na newsletter Casbeg Knowledge Sharing. Otrzymaj dostęp do materiałów premium: arkuszy, checklist, szablonów i innych.