Dzień Dobry Państwu, spotykamy się w Interesach. Ja nazywam się Bartosz Majewski i jestem współzałożycielem Casbeg. Chcę Wam dziś opowiedzieć o książce Antykruchość, której autorem jest Nassim Nicholas Taleb. Jej podtytuł to: Jak żyć w świecie, którego nie rozumiemy. Rzecz została wydana w 2012 roku, polskim wydawcą jest Zysk i S-ka.

Odcinek podcastu Interesy o książce Antykruchość obejrzysz tutaj:

O autorze książki Antykruchość

Kim jest Nicholas Nassim Taleb? Możecie go kojarzyć z odcinków 38. i 81., w których opowiadałem Wam o jego książkach Zwiedzeni przez przypadek i Czarny Łabędź. Kim jest Nassim Taleb? Przede wszystkim praktykiem podejmowania ryzyk. Pochodzi z jednej z najważniejszych rodzin w Libanie, jego przodkowie zasiadali w Sądzie Najwyższym, byli ministrami i wicepremierami.

Na skutek wojny domowej wyemigrował, a następnie uczył się w Paryżu i Stanach Zjednoczonych, gdzie został traderem kontraktów terminowych oraz zarządzającym funduszy hedgingowych, gdzie miał okazję testować swoje koncepcje zarządzania ryzykiem. Na bazie tych doświadczeń i lektur zaczął pisać, a książka, którą dziś omówimy, jest pierwszą na jego koncie.

W mojej opinii Taleb na pewno znajduje się w pierwszej dziesiątce najważniejszych żyjących pisarzy. Jego wpływ na myślenie ludzi podejmujących decyzje jest nieoceniony. Ale może dajmy popracować książce.

Najciekawsze fragmenty książki Antykruchość

Dwa typy zawodów

Oto losy Ioannisa (Johna) i Georgiosa (George’a), dwóch identycznych braci bliźniaków, którzy przyszli na świat na Cyprze (jeden i drugi), a obecnie mieszkają w granicach Wielkiego Londynu. John od 25 lat pracuje jako urzędnik w dziale kadr dużego banku i zajmuje się relokacją pracowników na całym świecie. George jest taksówkarzem.

Dochody Johna są całkowicie przewidywalne (tak mu się przynajmniej wydaje), dostaje pakiet świadczeń socjalnych, co roku ma cztery tygodnie urlopu, a na dwudziestopięciolecie pracy przysługuje mu złoty zegarek. Co miesiąc na jego konto w lokalnym oddziale banku NatWest trafiają 3082 funty. Część przeznacza na spłatę kredytu hipotecznego na swój dom w zachodniej części Londynu, opłaty i zapas sera feta, a resztę odkłada.

W sobotnie poranki, kiedy większość ludzi ociąga się ze wstawaniem z łóżka, John zwykle budzi się zadowolony, powtarzając, że życie jest piękne. Tak dzieje się do czasu kryzysu bankowego, kiedy okazuje się, że jego stanowisko w banku staje się zbędne. Bezrobocie będzie miało dla niego poważne konsekwencje. Jako ekspert w dziedzinie kadr widział niejedną już implozję długiej kariery, której ofiary, zwolnione po pięćdziesiątym roku życia, nigdy nie stanęły na nogi.

George, który mieszka przy tej samej ulicy co jego brat, jeździ czarną taksówką – znaczy to, że ma licencję taksówkarza. Żeby ją zdobyć, przez trzy lata rozwijał swoje płaty czołowe, zapamiętując ulice i plany podróży na całym obszarze Wielkiego Londynu. Teraz może zabierać klientów z ulicy. Jego dochody bywają różne. W dobre dni zarabia kilkaset funtów, z kolei w gorsze nie wystarcza mu nawet na pokrycie kosztów, ale rok do roku ma podobne wyniki co brat. Do dziś w swojej dwudziestopięcioletniej karierze miał tylko jeden dzień bez żadnego kursu.

Z powodu zmienności dochodów stale zazdrości bratu bezpieczeństwa jego zatrudnienia – ale w rzeczywistości owo bezpieczeństwo to tylko złudzenie. To właśnie George jest w lepszej sytuacji. Oto główne złudzenie naszego życia: przekonanie, że przypadkowość jest ryzykowna, że to coś złego – i że ograniczając przypadkowość, wyeliminujemy ją całkowicie.

Rzemieślnicy, na przykład taksówkarze, prostytutki (bardzo, bardzo stary zawód), cieśle, hydraulicy, krawcy i dentyści, osiągają zmienne dochody, ale są raczej odporni na niewielkiego zawodowego Czarnego Łabędzia, który całkowicie pozbawiłby ich dochodów. Ich ryzyko jest widoczne. Inaczej jest w przypadku pracowników, którzy nie doświadczają żadnej zmienności. Wystarczy jeden zaskakujący telefon z działu kadr, żeby ich dochód zmalał do zera. Ryzyko tych pracowników jest ukryte.

Zgrabne, prawda? Ale podobnie jest z inwestycjami. Wszyscy wiedzą, że startupy są ryzykowne i wszystkie ryzyka związane z działalnością w tym obszarze są jasne i jawne. Z kolei klasy aktywów uchodzące za bezpieczne lub bezpieczniejsze niż startupy, jak na przykład private credit albo nieruchomości, mają mnóstwo ryzyk, które są dla wielu inwestorów niewidoczne, pomimo rzekomego bezpieczeństwa.

Nassim Taleb o zarządzaniu ryzykiem – kruchość i antykruchość

Zostając w temacie inwestycji poruszmy kwestię asymetrii w zarządzaniu ryzykiem inwestycyjnym:

Kruchość oznacza więcej do stracenia niż do zyskania, a to równa się większy potencjał spadku niż wzrostu, co daje (niekorzystna) asymetrię i “antykruchość” oznacza więcej do zyskania niż do stracenia, a to równa się większy potencjał wzrostu niż spadku, co daje (korzystną) asymetrię.

Jesteście antykrusi wobec danego źródła zmienności, jeśli potencjalne zyski przewyższają potencjalne straty (i vice versa).

Co więcej, jeśli macie większy potencjał wzrostu niż spadku, to brak zmienności i stresorów może wam szkodzić.

Jeśli zainwestujecie w nieruchomość 100 000 złotych, to możecie kupić coś wartego np. pół miliona złotych, jeśli zdolność kredytowa pozwoli Wam na kredyt na 400 tysięcy. Potencjał zwrotu to kilka tysięcy złotych czynszu, czyli pewnie dolne kilkadziesiąt tysięcy złotych w skali roku, a więc górne kilka procent.

Potencjał straty? W skrajnym scenariuszu, jeśli kupilibyście wadliwą nieruchomość albo bank wypowiedziałby Wam umowę kredytową na skutek nierealizowania płatności, można stracić pewnie kilkaset tysięcy. Z kolei jeśli zainwestujecie w startup 100 000 złotych możecie stracić 100% tej kwoty, ale potencjalny zysk może być jej wielokrotnością.

To nie oznacza, że nieruchomości są lepsze niż startupy albo odwrotnie, ale że ryzyko jest w obu przypadkach asymetryczne.

Posłuchajcie o problemie akademii, jeden z najlepiej napisanych fragmentów tej książki. 

Harwardzko-radziecki wydział ornitologiczny – rozdział książki Antykruchość

Wyobraźcie sobie następujące wydarzenie: grupa dostojników (z Uniwersytetu Harvarda albo podobnej instytucji) prowadzi dla ptaków wykład o lataniu. Wyobraźcie sobie łysych mężczyzn po sześćdziesiątce, ubranych w czarne togi, którzy rozprawiają oficjalnym żargonem, tu i ówdzie wplatając równania. Po wykładzie ptaki zaczynają latać. Niepodważalny dowód sukcesu! Dostojnicy śpieszą na wydział ornitologii pisać książki, artykuły i raporty stwierdzające, że ptaki posłuchały wzorcowy przykład wnioskowania przyczynowego. Harwardzki wydział ornitologii od dziś jest niezbędny ptakom do latania. W ramach wdzięczności rząd dofinansuje jego badania.

Matematyka ornitologiczne technologię nawigacji i machania skrzydłami (niewdzięczne) ptaki latają Tak się składa, że ptaki nie piszą artykułów ani książek (prawdopodobnie dlatego, że są tylko ptakami), więc nigdy nie poznamy ich wersji tej historii. Tymczasem kapłani nauki głoszą swoją prawdę kolejnym pokoleniom, które zupełnie nie zdają sobie sprawy z tego, jak miały się sprawy przed harwardzkimi wykładami. Nikomu nawet nie przychodzi do głowy, że ptaki nie potrzebują wykładów – i nikt nie ma najmniejszego powodu, żeby sprawdzić, ile ptaków lata bez pomocy tej zacnej instytucji naukowej.

Problem polega na tym, że to, co napisałem powyżej, wydaje się groteskowe, ale wystarczy zmienić kontekst, żeby zaczęło brzmieć rozsądnie. Oczywiście, nikt nie uważa, że ptaki uczą się latać dzięki ornitologom a jeśli ktoś wyznaje taki pogląd, to trudno byłoby mu przekonać do niego ptaki. Dlaczego jednak, kiedy dokonamy antropomorfizacji i ptaki z przykładu zastąpimy ludźmi, pomysł, że uczymy się czegokolwiek dzięki wykładom, wydaje się wiarygodny? W kwestii ludzkiej sprawczości na-gle popadamy w dezorientację.

Opisane złudzenie utrwala się coraz bardziej dzięki subwencjom rządowym, dolarom podatników oraz pęczniejącej (i samo napędzającej się) machinie biurokratycznej w Waszyngtonie, która dokłada wszelkich starań, żeby ułatwić ptakom latanie”. Problem powstaje wtedy, gdy ludzie zaczynają odcinać dotacje dla tych instytucji pojawiają się zarzuty, że zabijają ptaki, nie pomagając im latać. To tak jak w żydowskim powiedzeniu: „jeśli uczeń jest mądry, nauczyciel uważa to za swoją zasługę”.

Wrażenie to jest wynikiem błędu konfirmacji: oprócz smutnego faktu, że historia należy do tych, którzy mogą ją spisać (niezależnie od tego, czy są zwycięzcami, czy przegranymi), musimy wziąć pod uwagę, że ci, którzy spisują historię, uwzględniają fakty potwierdzające własną wersję wydarzeń (czyli opisują, co się udało); nie podają pełnego obrazu sytuacji, czyli co się udało, a co nie. Na przykład w raportach z badań ukierunkowanych przeczytacie o tym, co osiągnięto dzięki dofinansowaniu (na przykład o lekach na AIDS albo innych modnych, nowoczesnych medykamentach), ale już nie o tym, czego nie zdołano osiągnąć – dlatego może pojawić się złudzenie, że takie badania mają ponadprzeciętną skuteczność.

Jako, że wykładałem na paru uczelniach na kierunkach biznesowych, potwierdzam w całej rozciągłości. Z tego, co obserwuję na próbie grubo przekraczającej sto osób na moich wykładach, studia podyplomowe i MBA to domena raczej pracowników niż przedsiębiorców.

Antykruchość i gry statusowe

Posłuchajcie fragmentu o grach statusowych, w którym wracają znani z poprzednich książek Taleba Gruby Tony oraz Nero Tulip.

Potrzeba skupienia się na czynach i unikania słów ma jeszcze jeden wymiar: niezdrowe uzależnienie od zewnętrznego uznania. Ludzie okazują je w okrutny i niesprawiedliwy sposób, dlatego najlepiej nie uczestniczyć w tej grze. Uodpornijcie się na to, jak traktują was inni. W pewnym momencie Nero zaprzyjaźnił się z legendarnym naukowcem, gigantem, do którego czuł ogromny szacunek. Ów człowiek, który w swojej dziedzinie osiągnął wszystko (w oczach innych), wciąż poświęcał czas na sprawdzenie, jaki jest jego status w społeczności naukowej w danym tygodniu. Oburzał się na autorów, którzy go „nie cytowali”, albo obruszał na ten lub inny komitet za to, że przyznał medal, któ-rym jego nigdy nie wyróżniono, komuś, kogo uważał za gorszego od siebie – jakiemuś hochsztaplerowi!

Nero przekonał się, że niezależnie od tego, ile satysfakcji ze swoich osiągnięć czerpały te uzależnione od słów szychy, brakowało im spokoju Tony’ego; pozostawały kruche, ponieważ niepokoiły je komplementy, których nie usłyszały, oraz komplementy, które usłyszeli inni, i stresowały się tym, co odebrali im ludzie o mniejszych zdolnościach intelektualnych. Dlatego Nero obiecał sobie, że wyzwoli się od tego wszystkiego za pomocą prostego rytuału na wypadek, gdyby miał kiedyś ulec podobnej pokusie.

Zyski Nera z tego, co nazwał zakładem Grubego Tony’ego, po odliczeniu kosztu nowego samochodu (mini-coopera) i nowego zegarka Swatch za 60 dolarów, stanowiły oszałamiająco wysoką sumę w jego portfelu inwestycyjnym. Co miesiąc otrzymywał podsumowanie wyników za dany okres, wysyłane (co ciekawe) z adresu w New Jersey, wraz z trzema innymi wyciągami z zagranicy.

Przypomnijmy, że nie liczyła się kwota, tylko namacalność jego działania – kwota mogła wynosić jedną dziesiątą, a nawet jedną setną tej sumy, a efekt byłby ten sam. Zatem Nero uodparniał się na grę o uznanie, otwierając kopertę z wyciągiem i zajmując się własnymi sprawami przez resztę dnia oraz ignorując istnienie okrutnych i niesprawiedliwych użytkowników słów.

Jednakże gdyby Nero doprowadził swoją etykę do logicznej konkluzji, czułby się równie dumny i usatysfakcjonowany gdyby w kopercie znajdował się wykaz strat. Honor człowieka jest proporcjonalny do osobistego ryzyka, jakie ponosi za wyrażanie swojej opinii – czyli do jego ekspozycji na straty. Podsumowując: Nero wierzył w erudycję, estetykę i podejmowanie ryzyka – i w niewiele więcej.

Jak widzicie, już w Antykruchości Taleb postulował niechęć do ludzi nie ponoszących konsekwencji ryzyk w życiu. Czy nie dlatego nie lubimy polityków, gadających głów w telewizji czy profesorów, którzy mogą podejmować najgłupsze możliwe decyzje i nadal zachować swoje stanowiska i apanaże? 

Zakończymy kwestią psychologiczną.

Zbrodnie przeciw dzieciom

Nie tylko jesteśmy przeciwni stresorom i ich nie rozumiemy, ale też w celu wyeliminowania zmienności i nieprzewidywalności dopuszczamy się zbrodni przeciw życiu, żyjącym, nauce i mądrości. Czuję gniew i frustrację na myśl o tym, że jeden na dziesięciu Amerykanów po ukończeniu szkoły średniej przyjmuje jakiegoś rodzaju antydepresant, taki jak prozac.

W rzeczy samej dziś, jeśli cierpicie na wahania nastrojów, musicie się tłumaczyć, dlaczego nie bierzecie leków. W ostrych, patologicznych przypadkach istnieją zapewne dobre powody, żeby podjąć terapię lekową. Jednak nastroje, smutek, ataki niepokoju to, przynajmniej dla mnie, drugie źródło inteligencji – a może nawet i pierwsze. Odprężam się i łagodnieję, kiedy pada deszcz; staję się bardziej refleksyjny i zwykle piszę wtedy coraz wolniej przy akompaniamencie kropel uderzających o szybę, co Verlaine nazywał jesiennym łkaniem (sanglots).

Są dni, kiedy ogarnia mnie poetycka melancholia, którą Portugalczycy określają mianem saudade, a Turcy – hüzün (od arabskiego słowa oznaczającego smutek). Kiedy indziej jestem bardziej agresywny, mam więcej energii – wtedy piszę mniej, więcej spaceruję, robię inne rzeczy, kłócę się z analitykami, odpowiadam na e-maile, rysuję wykresy na tablicach.

Czy należałoby mnie zmienić w warzywo albo w zadowolonego z siebie imbecyla? Gdyby prozac był dostępny w minionym stuleciu, zniknąłby spleen Baudelaire’a, nastroje Edgara Allana Poego, poezja Sylvii Plath i lamenty tak wielu innych poetów. W zasadzie każdy przejaw języka duszy zostałby uciszony…

No właśnie. Jeśli nie masz pracy, jesteś samotny, masz potężną nadwagę i za oknem pada śnieg, to masz depresję? A może po prostu poprawnie i negatywnie oceniasz swoją sytuację, bo nie ma w Twoim życiu powodów do radości? Może to nie jest problem farmakologiczny tylko życiowy?

Nassim Taleb – Antykruchość. Podsumowanie

Mógłbym tak jeszcze długo, ale tutaj postawmy kropkę, bo nie chcę streścić Wam całej książki, tylko zachęcić do jej przeczytania. Nassim Nicholas Taleb – Antykruchość. Serdecznie polecam Wam tę pozycję. Do następnego odcinka.

E-book

Chcesz zdobyć praktyczną wiedzę biznesową?

Zapisz się na newsletter Casbeg Knowledge Sharing. Otrzymaj dostęp do materiałów premium: arkuszy, checklist, szablonów i innych.