Dzień Dobry Państwu, spotykamy się w Interesach, ja nazywam się Bartosz Majewski, jestem współzałożycielem Casbeg. Chcę Wam dziś opowiedzieć o książce Sweaty Startup, której autorem jest Nick Huber. Jej podtytuł to: Jak się wzbogacić, robiąc nudne rzeczy. Rzecz została wydana w tym roku i o ile wiem, nie zdobyła uznania przez polskie wydawnictwa, więc tłumaczenia fragmentów są moje.
Odcinek podcastu Interesy o książce The Sweaty Startup: How to Get Rich Doing Simple Things jest dostępny tutaj:
O autorze książki The Sweaty Startup
Kim jest Nick Huber? Inwestorem w kategorii real estate private equity i współwłaścicielem paru firm oraz podcasterem. Na uwagę, moim zdaniem, zasługują dwa biznesy Nicka. Pierwszy, o nazwie Bolt Storage, to firma skupująca tak zwane self storage facility czyli magazyny na zbędne rzeczy dla zwykłych ludzi. Jeśli na przykład wracasz na lato do rodziców i potrzebujesz przechować graty do powrotu na studia – możesz kupić przestrzeń i przechować swoje rzeczy. Nick wraz ze wspólnikami i inwestorami zbudował lub kupił ponad 60 takich lokalizacji w kilku stanach na wschodzie Ameryki.
Z kolei Somewhere.com to biznes, który Nick niedawno kupił od jego założyciela. Jest to usługa rekrutacyjna, dzięki której amerykańscy mali i średni przedsiębiorcy mogą zatrudnić o wiele tańszych pracowników z Filipin, RPA czy Kolumbii do pracy zdalnej. Z oczywistych powodów pracownicy w Ameryce nie kochają Nicka ani tego biznesu, zresztą jego internetowa persona i sposób komunikacji tylko wzmacnia hejt kliki.
Dla kogo jest książka The Sweaty Startup?
To jest książka o przedsiębiorczości dla normalnych ludzi. Jeśli nie chcesz zbudować unicorna, zbierać forsy od funduszy VC i rosnąć po 500% rocznie, to to może być dla Ciebie dobry adres. Jeśli chcesz grać w venture capital – pewnie nie warto czytać tej książki i polecam Twojej uwadze inne pozycje w tym cyklu.
Ale może dajmy książce The Sweaty Startup wybrzmieć.
O jakich firmach ta książka nie jest?
Posłuchajcie:
Istnieje cała kategoria firm, które od razu odrzucam, kierując się trzema kryteriami. Oto one:
Kryterium 1: Musisz pozyskać inwestorów venture capital, aby założyć daną firmę.
Kryterium 2: Masz nowy pomysł, a model biznesowy nie istnieje.
Kryterium 3: Model biznesowy obejmuje produkcję i sprzedaż produktu fizycznego.
Jeśli nie masz doświadczenia w prowadzeniu firmy i nie jesteś jeszcze bogaty, osobiście uważam, że te możliwości to fatalny punkt wyjścia.
Dlaczego?
Są one bardzo konkurencyjne i trudne. Metoda „nowego pomysłu” z inwestorami venture capital jest niezwykle trudna, ponieważ budujesz coś, co nigdy wcześniej nie powstało. Dla mnie to wystarczający powód, abym rozejrzał się w innym kierunku. Chcę sprawdzonego modelu z istniejącymi firmami, które mogę analizować.
Dla niedoświadczonego i niedokapitalizowanego założyciela szanse na sukces w tych trzech obszarach są po prostu zbyt niskie. Całkowity wskaźnik porażek jest zbyt wysoki. Nowe pomysły nie powstają bez powodu: Są trudne. Nowe produkty wymagają ogromnych nakładów kapitałowych i bardzo trudno je rozwinąć, i przekształcić w rentowne firmy.
Dla 99,99% ludzi nie jest to realne przedsięwzięcie, ponieważ nie mają oni umiejętności, sieci kontaktów i kapitału, aby odnieść sukces. Pamiętaj, że Twoim celem jest zmaksymalizowanie szans na zarabianie 30 000 dolarów miesięcznie, bez ograniczania swoich swobód. Żadnych nowych pomysłów ani produktów, dopóki tego nie osiągniesz.
No dobra, to teraz odpowiedzmy sobie na pytanie o to…
Skąd wziąć pomysł na biznes? Wskazówki w The Sweaty Startup
Wybierz się na spacer sam lub z przyjacielem po centrum miasta. Zadaj sobie siedem pytań dotyczących każdej firmy, którą miniesz:
1. Jak ta firma zarabia?
2. Ile mniej-więcej zarabia dziennie, tygodniowo i miesięcznie?
3. Ilu zatrudnia pracowników i ile ich zatrudnienie kosztuje firmę każdego miesiąca?
4. Ile kosztowało założenie tej firmy? Jaka jest minimalna kwota pieniędzy potrzebna do jej uruchomienia?
5. Ile płacą czynszu za tę lokalizację lub ile kosztował zakup tego budynku?
6. Ile zysku ta firma może generować dla właściciela rocznie?
7. Z jakim problemem boryka się właściciel i jak wygląda ich codzienny harmonogram? Przyjrzyj się wszystkim firmom wokół siebie. Restauracje, bary, kawiarnie, sklepy detaliczne, usługi profesjonalne, banki, hotele, kina, zakłady fryzjerskie itd. Wyjmij serwetkę i oszacuj dzienne lub tygodniowe przychody. Podsumuj również dzienne lub tygodniowe wydatki.
Jeśli prowadzą działalność w Twoim mieście i działają tam od jakiegoś czasu, zarabiają pieniądze i dostarczają wartość.
Nick, dlaczego to musi być lokalny biznes? Co jeśli chcę założyć firmę online? Kilka powodów. Głównym jest to, że każdy, kto pasjonuje się przedsiębiorczością i czyta takie książki, chce założyć firmę online. Konkurencja jest zacięta! Wszyscy uwielbiają możliwość pracy z dowolnego miejsca, sprzedaży każdemu i osiągania nieograniczonej skali. I powiem szczerze, że nie mam nic przeciwko firmom online. Sam mam kilka.
Ale w przypadku firm online konkurencja jest globalna. Nie ma tu „geograficznych” fos, jak w lokalnych firmach usługowych. Ktoś w Azji, gdzie koszty utrzymania są o 80 procent niższe niż w Stanach Zjednoczonych, może z Tobą konkurować. Świat jest płaski.
W prawdziwym biznesie możesz wybierać, gdzie chcesz konkurować. Możesz analizować swój lokalny rynek. Istnieją bariery wejścia i tylko ktoś w Twoim mieście może zdecydować się na konkurowanie z Tobą. Niewielu przedsiębiorców jest gotowych oderwać wzrok od ekranów komputerów i spojrzeć na otaczający ich świat. Ich własne miasto. Ich własny lokalny rynek, który mogą badać i analizować. Zamknij komputer i otwórz oczy!
To jest dobry sposób na to, żeby znaleźć swoje pierwsze przedsięwzięcie, szczególnie jeśli nałożymy na tę refleksję ósmy filtr, czyli poszukiwania firm usługowych, dziewiąty – firmy B2B oraz dziesiąty, czyli rzeczy, które są zgodne z Twoimi kompetencjami. Oczywiście większość firm nie będzie zgadzać się z profilem, którego poszukujesz, ale wystarczy znaleźć jedną, więc nie ma to znaczenia, że możesz być zmuszony do stu spacerów albo robienia zdjęć logotypów przy recepcjach budynków w Twojej okolicy.
To teraz zastanówmy się, jaki biznes jest – zdaniem Nicka – dobry.
Dobry biznes według autora książki The Sweaty Startup
Aby dokładniej przeanalizować model biznesowy, zadajemy trzy pytania:
Jak silna jest konkurencja?
Jakie są marże zysku w całej branży w danej firmie?
Jaki odsetek osób, które próbują założyć firmę w tej branży, odnosi sukces?
Następnie wykonujemy obliczenia. Firma z silną konkurencją, niską marżą zysku i dużą liczbą porażek równa się złemu biznesowi. Na przykład startup polegający na uruchomieniu aplikacji mobilnej. Jeśli chcesz stworzyć aplikację, Twoją konkurencją będą absolwenci Stanford z milionami dolarów zebranymi od VC. Zyski są zerowe przez pierwsze kilka lat. A 99,9% aplikacji upada, zanim zarobią choćby jednego dolara. To jest zły biznes. Szukasz innego równania.
Nieskomplikowana i/lub słaba konkurencja, wysoka marża zysku i niski wskaźnik porażek równa się dobremu biznesowi. Na przykład magazyn samoobsługowy. Duża część Twojej konkurencji to wykonawcy, rolnicy, osoby bez stron internetowych i osoby bez wyższego wykształcenia, które nie odbierają telefonów. Marże zysku w całej branży wynoszą około 60 procent. Wiem to wszystko, ponieważ obecnie prowadzimy sześćdziesiąt osiem magazynów samoobsługowych, których wskaźnik kosztów wynosi około 40% – 60% naszych przychodów to dochód operacyjny netto. I nigdy nie widziałem zbankrutowanego magazynu samoobsługowego. Ani jednego.
To dobry biznes.
Osobiście nie uważam, że startupy na wczesnym etapie to złe biznesy, ale trzeba umieć je wybierać, bo wskaźnik porażek w tym biznesie jest bardzo wysoki, szczególnie gdy robią go ludzie niewtajemniczeni. Pogadajmy o tym, co dalej, czyli o dźwigni finansowej:
Trzy klucze do dźwigni finansowej
Czym jest dźwignia finansowa?
Dźwignia finansowa to coś, co maksymalizuje twoją przewagę. Wyobraź sobie system bloczków, który znacznie ułatwia podnoszenie czegoś ciężkiego. Albo długą dźwignię i punkt podparcia, na którym ją umieszczono, które pozwalają z łatwością przesuwać duży obiekt.
W życiu i biznesie również występują podobne mechanizmy.
Ktoś może pracować sam przez godzinę i wykonać pracę równą tylko jednej godzinie. Ale ktoś kto zatrudnia czterdziestu pracowników, może wykonać czterdzieści godzin pracy w ciągu jednej godziny.
Większość ludzi ma niewielką dźwignię. Pracują dwa tysiące godzin rocznie za, powiedzmy, 30 000 dolarów. Wymieniają jedną godzinę swojego czasu za 15 dolarów.
Inni ludzie z dużą dźwignią finansową mogą pracować tysiąc godzin rocznie za 300 000 dolarów. Wymieniają jedną godzinę swojego czasu za 300 dolarów.
Niektórzy ludzie mają ekstremalną dźwignię finansową. Mają kilka źródeł dochodu, a wiele z nich jest pasywnych – co oznacza, że nie muszą pracować ani poświęcać czasu w zamian za pieniądze. Posiadają akcje, które wypłacają dywidendy, lub posiadają nieruchomości, którymi zarządza ktoś inny, podczas gdy oni pobierają czynsz. Żadna decyzja szefa czy partnera biznesowego nie może wpłynąć na ich jakość życia. Nikt nie ma nad nimi władzy. Są chronieni przed ryzykiem, ponieważ są zdywersyfikowani.
Rozejrzyj się. Kto ma dźwignię finansową, a tym samym prawdziwą wolność i bogactwo? Nie mówię o osobie, która zarabia siedmiocyfrową kwotę, ale jest przykuta do biurka w korporacyjnej pracy i żyje weekendami. Nie mówię o internetowych miliarderach. I nie mówię o bogatych ludziach, o których czytasz w internecie lub książkach. Kim są najbogatsi ludzie w twoim mieście? Kim są ci, którzy grają w golfa w poniedziałki albo jeżdżą na ryby w środy?
Jasne, pieniądze są ważne… do pewnego stopnia. Ale nie definiuję bogactwa wyłącznie w kategoriach pieniędzy. Kiedy mówię „bogaci”, mam na myśli ludzi, którzy robią to, co chcą i kiedy chcą. To są prawdziwi przedsiębiorcy. To są bogaci wśród nas, którzy mają realną dźwignię finansową.
Mam znajomego, który przez dwadzieścia lat budował dochodowy biznes. Zdobył rządowe kontrakty na zarządzanie światłowodowym internetem i podziemnymi sieciami użyteczności publicznej. Współpracuje również z firmami internetowymi i użyteczności publicznej, aby zarządzać linią wzdłuż dróg. W pierwszym roku działalności zarobił około 100 000 dolarów zysku, czyli około 50 dolarów za godzinę. Zaczynał, wymieniając czas na pieniądze, tak jak ja.
Firma się rozrosła. W piątym roku zarabiał 750 000 dolarów rocznie, czyli około 375 dolarów za każdą godzinę pracy. W piętnastym roku zarabiał ponad 5 milionów dolarów rocznie. Nadal pracował na pełen etat, czterdzieści godzin tygodniowo. Zatrudniał ponad 150 pracowników i do tego czasu zarabiał 2500 dolarów za każdą godzinę pracy.
W roku siedemnastym, trzy lata temu, zatrudnił prezesa, który poprowadziłby całą firmę. Nie musi już poświęcać czasu na prowadzenie założonej przez siebie firmy, ale nadal jest właścicielem niemal całego przedsiębiorstwa. Zarabia ponad 10 milionów dolarów rocznie. Teraz podróżuje, gra w golfa i generalnie robi, co mu się podoba. Jego dźwignia czasowa jest niemal nieograniczona. Nie poświęca swojej firmie praktycznie żadnego czasu, a zarabia miliony dolarów rocznie. Tak właśnie działa dźwignia.
Ja, co prawda, nie zarabiam 10 milionów dolarów rocznie, ale po dostosowaniu kwot i zmianie okresu z 17 lat na 5 – to jest moja historia. Tyle tylko, że uznałem, że dołączę do funduszu growth equity w roli partnera, będę inwestował w startupy, pracował z klientami i nadal będę się nieco angażował w firmę, którą zostawiłem innemu prezesowi. No ale ja nie gram w golfa.
The Sweaty Startup – podsumowanie
Mógłbym tak jeszcze długo, ale tutaj postawmy kropkę, bo nie chcę streścić Wam całej książki, tylko zachęcić do jej przeczytania. Nick Huber – Sweaty Startup. Jak wzbogacić się robiąc nudne rzeczy. Serdecznie polecam Wam tę pozycję. Do następnego odcinka.


