Dzień Dobry Państwu, spotykamy się w Interesach, ja nazywam się Bartosz Majewski, jestem współzałożycielem Casbeg. Chcę Wam dziś opowiedzieć o książce Akt twórczy. Nowy sposób bycia, której autorami są Rick Rubin oraz Neil Strauss. Rzecz została wydana w roku 2023, w polsce przez Zysk i S-ka Wydawnictwo, ale tłumaczyłem z oryginału, który kupiłem w Bostonie, przy okazji wizyty na konferencji HubSpota w zeszłym roku.
Odcinek Interesów o książce Akt twórczy. Nowy sposób bycia jest dostępny tutaj:
Kim są autorzy książki Akt twórczy. Nowy sposób bycia?
Zanim o książce – to o autorach.
Rick Rubin jest światowej sławy producentem muzycznym, współzałożycielem wytwórni Def Jam oraz Columbia Records. Lista artystów, z którymi współpracował, jest długa i różnorodna, bo Rubin tworzył razem z Adele, Beastie Boys, Aerosmith, Red Hot Chilli Peppers, Rage Against The Machine, Black Sabath, Metallicą, U2, Eminemem, Jayem Z czy Lady Gagą. Z kolei Neil Strauss jest dziennikarzem i autorem książek.
Obaj panowie napisali książkę o twórczości artystycznej, czyli czymś, na czym się doskonale znają. Ona jest trochę przegadana i nieco zbyt – jak na mój gust – uduchowiona, ale z wielu źródeł słyszę, że pomaga ludziom myśleć o tym, co tworzą i bywa używana jako coś, co przełamuje blokadę twórczą, która czasami się ludziom zdarza. Jeśli więc czujesz się nieco zblokowany – może to być dobra rekomendacja dla Ciebie.
Ale może dajmy wybrzmieć książce.
Akt twórczy. Nowy sposób bycia – najlepsze fragmenty
Jeśli masz pomysł, który Cię ekscytuje, a nie wcielasz go w życie, często zdarza się, że pomysł ten znajdzie drogę do świata poprzez innego twórcę. Nie dlatego, że ten drugi artysta ukradł Twój pomysł, ale dlatego, że nadszedł na niego czas.
To jest częsty case nie tylko w twórczości artystycznej, ale także w biznesie. Dużo było o tym w książce Innowatorzy Waltera Isaacsona, o której opowiadałem Wam w 65. odcinku podcastu. Gdy nadchodzi pora na jakiś przełom naukowy, często okazuje się, że kilka albo kilkanaście zespołów pracuje nad danym obszarem i niewiele brakuje do tego, by którykolwiek z zespołów rozgryzł łamigłówkę jako pierwszy. Oczywiście komuś się udaje, a reszta musi obejść się smakiem, bo minęła się np. z Nagrodą Nobla.
Czym jest praca kreatywna według autorów książki Akt twórczy. Nowy sposób bycia?
Ta książka daje świetne spojrzenie na kwestię pracy kreatywnej – można naprawdę zmienić perspektywę pod wpływem paru fragmentów. Dam Wam przykład:
Życie artysty to praktyka. Albo się w nią angażujesz, albo nie. Nie ma sensu mówić, że nie jesteś w tym dobry. To tak, jakby powiedzieć: „Nie jestem dobry w byciu mnichem”. Albo żyjesz jak mnich, albo nie. Mamy tendencję do myślenia o pracy artysty jako o efekcie końcowym. Prawdziwa praca artysty to sposób bycia w świecie.
Albo taki przykład:
Jakiej ramy byś dla siebie jako artysty nie określił – i tak będzie zbyt mała.
Proces twórczy w muzyce
Ale to nie tylko perspektywy, ale też konkretne praktyki, które można skopiować i zaadaptować do tego, jak sami pracujemy. Posłuchajcie, akurat tu fragment bardziej dla twórców muzycznych:
Słuchając instrumentalu po raz pierwszy, niektórzy wokaliści nagrywają pierwsze dźwięki, które wychodzą z ich ust, bez namysłu ani przygotowania. Często śpiewają przypadkowe słowa lub dźwięki, które wcale nie są słowami. Nierzadko z bełkotu wyłania się jakaś historia lub pojawiają się frazy kluczowe. W tym procesie nie ma aktywnej próby pisania. Dzieło powstaje na poziomie podświadomości. Materiał istnieje i jest ukryty w środku.
Materiał istnieje i jest ukryty w środku. Krzepiące dla zablokowanych, prawda?
Albo makro perspektywa na nasze miejsce w świecie:
Nasza praca ucieleśnia wyższy cel. Niezależnie od tego, czy zdajemy sobie z tego sprawę, czy nie, jesteśmy kanałem dla wszechświata. Materiał przepływa przez nas. Jeśli jesteśmy czystym kanałem, nasza intencja odzwierciedla intencję kosmosu.
Większość twórców postrzega siebie jako dyrygentów orkiestry. Jeśli odsuniemy się od naszego ograniczonego spojrzenia na rzeczywistość, funkcjonujemy raczej jako instrumentaliści w znacznie większej symfonii, którą dyryguje wszechświat. Możemy nie do końca rozumieć, czym jest to opus magnum, ponieważ dostrzegamy jedynie niewielką rolę, którą odgrywamy. Pszczoła, zwabiona zapachem kwiatu, ląduje na jednym, a potem na drugim, nieświadomie umożliwiając rozmnażanie. Gdyby pszczoły wyginęły, prawdopodobnie przestałyby istnieć nie tylko kwiaty, ale także ptaki, małe ssaki i ludzie. Można założyć, że pszczoła nie zdaje sobie sprawy ze swojej roli w tej powiązanej układance i w zachowaniu równowagi w przyrodzie. Pszczoła po prostu istnieje.
Podobnie, całkowity dorobek ludzkiej kreatywności, w całym jej rozmachu, składa w całość tkankę tworzącą naszą kulturę. Podstawową intencją naszej pracy jest aspekt pozwalający jej idealnie wpasować się w tę tkankę. Rzadko, jeśli w ogóle, znamy tę wielką intencję, ale jeśli poddamy się twórczemu impulsowi, nasz pojedynczy element układanki nabiera właściwego kształtu.
Przypomina się stary mem, który idzie mniej więcej tak: Jesteś mózgiem, który jedzie na szkielecie, który stoi na kawałku skały, który zasuwa przez kosmos z prędkością sto tysięcy kilometrów na godzinę. Mając taką perspektywę, trudno być przytłoczonym swoją niemocą twórczą i tym, że akurat nie chce nam się pisać, nagrywać czy robić researchu do następnej książki.
Dlaczego komputer wygrał z człowiekiem? O AlphaGo w książce Akt twórczy. Nowy sposób bycia
Zbliżając się do końca, przypomnijmy AlphaGO, posłuchajcie:
Podejmując wyzwanie, naukowcy stworzyli program sztucznej inteligencji o nazwie AlphaGo. Program nauczył się grać, ucząc się sam, analizując ponad 100 000 poprzednich partii. Następnie grał przeciwko sobie wielokrotnie, aż był gotowy rzucić wyzwanie panującemu arcymistrzowi gry.
W 37. ruchu drugiego meczu maszyna stanęła przed decyzją, która miała zadecydować o przebiegu dalszej części gry. Do wyboru były dwie opcje. Opcja A była rodzajem ruchu, który sygnalizowałby, że komputer gra w ataku. Opcja B sygnalizowałaby, że gra w obronie.
Zamiast tego komputer zdecydował się na trzeci ruch, ruch, którego nikt tak głęboko osadzony w grze nie wykonał nigdy przez tysiące lat gry. „Żaden ludzki gracz nie wybrałby ruchu 37” – powiedział jeden z komentatorów. Większość uznała to za błąd lub po prostu zły ruch.
Arcymistrz grający przeciwko maszynie był tak zaskoczony, że wstał i wyszedł z sali. W końcu wrócił, nie z typowym dla siebie opanowaniem, ale wyraźnie wstrząśnięty i sfrustrowany doświadczeniem. AlphaGo wygrał grę. I ten nigdy wcześniej niewidziany ruch, jak twierdzili eksperci, był tym, który odwrócił bieg gry na korzyść sztucznej inteligencji.
Ostatecznie komputer wygrał cztery z pięciu meczów, a arcymistrz na stałe wycofał się z rywalizacji.
Kiedy po raz pierwszy usłyszałem tę historię, zalałem się łzami i poczułem się zdezorientowany tym nagłym przypływem emocji. Po głębszym zastanowieniu zdałem sobie sprawę, że historia ta mówi o sile czystości w akcie twórczym.
Co pozwoliło maszynie wymyślić ruch, którego nikt tak głęboko zanurzony w grze nie wykonał przez tysiące lat gry?
Niekoniecznie była to jej inteligencja. Chodziło o to, że maszyna nauczyła się gry od podstaw, bez trenera, bez ludzkiej interwencji, bez lekcji opartych na doświadczeniu eksperta. Sztuczna inteligencja przestrzegała ustalonych zasad, a nie tysiącleci akceptowanych norm kulturowych z nimi związanych. Nie uwzględniał on trzech tysięcy lat tradycji i konwencji Go. Nie akceptował narracji dotyczącej tego, jak prawidłowo grać w tę grę. Nie ograniczały go żadne przekonania.
A zatem nie był to tylko przełomowy moment w rozwoju sztucznej inteligencji. Po raz pierwszy w Go grano z pełnym spektrum dostępnych możliwości. Z czystą kartą Alpha-Go był w stanie wprowadzić innowacje, stworzyć coś zupełnie nowego i na zawsze odmienić grę. Gdyby nauczył się grać od ludzi, najprawdopodobniej nie wygrałby turnieju.
Jeden z ekspertów Go skomentował: „Po tysiącach lat, które ludzkość poświęciła na doskonalenie taktyki, komputery mówią nam, że ludzie są w całkowitym błędzie. Posunąłbym się nawet do stwierdzenia, że ani jeden człowiek nie zbliżył się do prawdy o Go”. Aby zobaczyć to, czego żaden człowiek wcześniej nie widział, poznać to, czego żaden człowiek wcześniej nie znał, tworzyć tak, jak żaden człowiek wcześniej nie stworzył, konieczne może być patrzenie oczami, które nigdy nie widziały, poznanie umysłem, który nigdy nie myślał, tworzenie rękami, które nigdy nie były wyćwiczone. To jest umysł początkującego – jeden z najtrudniejszych stanów bytu dla artysty, właśnie dlatego, że wiąże się z porzuceniem tego, czego nauczyły nas nasze doświadczenia.
I kawałek dalej:
Czy komputer wygrał, ponieważ wiedział więcej niż arcymistrz, czy dlatego, że wiedział mniej?
Akt twórczy. Nowy sposób bycia – podsumowanie
Mógłbym tak jeszcze długo, ale tutaj postawmy kropkę, bo nie chcę streścić Wam całej książki, tylko zachęcić do jej przeczytania. Akt twórczy. Nowy sposób bycia – Rick Rubin. Serdecznie polecam Wam tę pozycję. Do następnego odcinka.


