Dziś bierzemy na warsztat książkę o tytule Zwiedzeni przez przypadek. Autorem jest Nassim Nicholas Taleb, a jej podtytuł to Tajemnicza rola losowości w życiu i rynkowej grze. Pierwsza wersja książki wyszła w 2001, a ja mam przy sobie wydanie z 2020, które zostało wydane przez Wydawnictwo Zysk i Spółka, ale będę tłumaczył ze swoich angielskich notatek. Ta książka stanowi pierwszą z 5 pozycji w cyklu zwanym Incerto, który jest, jak sądzę, najważniejszym cyklem dotyczącym zarządzania ryzykiem w prawdziwym życiu, jakie istnieją.

Odcinek podcastu Interesy o książce Zwiedzeni przez przypadek obejrzysz tutaj:

Zwiedzeni przez przypadek – trochę o autorze

Kim jest Nassim Taleb? Przede wszystkim, praktykiem podejmowania ryzyk. Pochodzi z jednej z najważniejszych rodzin w Libanie, jego przodkowie zasiadali w sądzie najwyższym, byli ministrami i wicepremierami. Na skutek wojny domowej wyemigrował, a następnie uczył się w Paryżu i Stanach Zjednoczonych, gdzie został traderem kontraktów terminowych oraz zarządzającym funduszy hedgingowych, gdzie miał okazję testować swoje koncepcje zarządzania ryzykiem. Na bazie tych doświadczeń i lektur zaczął pisać, a książka Zwiedzeni przez przypadek, którą dziś omówimy, jest pierwszą na jego koncie.

Eksperyment z małpami

W mojej opinii, Taleb na pewno znajduje się w pierwszej dziesiątce najważniejszych żyjących pisarzy. Jego wpływ na myślenie ludzi podejmujących decyzje jest nieoceniony. Zacznijmy jednak od eksperymentu myślowego: 

Gdybyśmy posadzili nieskończoną liczbę małp przy bardzo odpornych maszynach do pisania i pozwolili im walić w klawisze, moglibyśmy mieć pewność, że jedna z nich napisze w ten sposób dokładną kopię Iliady. Czy postawilibyście oszczędności całego życia na to, że ta sama małpa w następnym podejściu napisze Odyseję? W tym eksperymencie myślowym interesujący jest właśnie ów drugi krok. Na ile wyniki osiągnięte w przeszłości mogą być przydatne przy prognozowaniu przyszłości?

Kawałek dalej w opracowaniu Zwiedzeni przez przypadek Taleb dodaje: Są jeszcze inne aspekty problemu małp. W realnym życiu pozostałych małp nie da się policzyć ani nawet zobaczyć. Są ukryte przed naszym wzrokiem, a my widzimy tylko zwycięzców. Jest dla nas naturalnym, że przegrani znikają. Widzimy zatem tylko tych,którzy przetrwami i nikogo innego, przez co błędnie oceniamy szanse na sukces. 

Ten koncept w prawdziwym życiu rozgrywa się nieustannie. Ilu ludzi, którzy inwestują od 5 lat i jeszcze nie wylecieli z rynku, prosi o pieniądze na podstawie tego, że mieli szczęście? Ilu handlowców dotrwa do drugiego roku dlatego, że przyfarcili i przyjęli zamówienie od dużego klienta? Ilu e-commerce managerów uwierzyło w swój geniusz tylko dlatego, że sprzedaż w 2020, na skutek lockdownów, urosła w sklepach, którymi zarządzali, o 100%? Tacy ludzie zostaną postawieni innym za wzór do naśladowania.

Gołębie w klatce – eksperyment Skinnera

Jak duża część tego, co uważa się za najlepsze praktyki, wisi na takich błędach poznawczych? Posłuchajcie, jak to wygląda w świecie gołębi… i chyba nie tylko wśród gołębi, na bazie eksperymentu naukowca o nazwisku Skinner. Gość w ramach eksperymentu skonstruował klatkę dla gołębi. W klatce jest przełącznik, który da się za pomocą gołębiego dzioba uruchomić. Po naciśnięciu w klatce pojawia się pożywienie. W kolejnej iteracji eksperymentu jednak zaprojektował klatkę tak, że pożywienie było dostarczane całkowicie losowo. Posłuchajcie, co się wtedy stało. 

Skinner zaobserwował, że gołębie zachowują się zdumiewająco. W reakcji na działanie wrodzonej maszynerii statystycznej u ptaków wykształcił się rodzaj skomplikowanego zachowania przypominającego taniec wykonywany w celu przywoływania deszczu. Jeden z gołębi rytmicznie potrząsał głową zawsze w tym samym kącie klatki, inne kręciły głowami w kierunku odwrotnym do ruchu wskazówek zegara. Dosłownie u wszystkich rozwinął się jakiś specyficzny rytuał, który z czasem wyrył się w ich mózgach jako element ściśle związany z karmieniem

Kto w sprzedaży pracował, ten się w cyrku nie śmieje. Jak siedzisz w tym trochę, to pewnie ktoś ci kiedyś powiedział coś w stylu: bądź jak Kowalski, on świetnie nawiązuje relacje z klientami. Prawdopodobnie powinien powiedzieć, że Kowalski funkcjonuje na starym portfolio klientów i żyje z tego, że go polecają następnym, co dla handlowca, który portfolio i poleceń nie ma, jest bezużyteczną wskazówką. Ale wróćmy do książki. 

Trawa zawsze bardziej zielona u sąsiada – historia Nero w książce Zwiedzeni przez przypadek

Autor w tej, jak i innych swoich książkach, przywołuje historie wspaniale wymyślonych bohaterów, fikcyjnych. Tutaj mówi nam o historii Nero Tulipa, który jest traderem, który nie ponosi ani zbyt wielkich strat, ani zbyt wielkich zysków, przez co – uśredniając – w ciągu roku wychodzi na niezły plus. Nero jest sfrustrowany tym, że jego koledzy, którzy ponoszą większe ryzyko, zarabiają wielokrotnie więcej od niego. Oczywiście, ponieważ ponoszone ryzyko ma tą brzydką właściwość, że prędzej czy później się materializuje, sąsiedzi Nera tracą wszystko, prędzej czy później, a on nadal wychodzi na niezły plus.

Ale Nero przez większość czasu się frustruje, bo nie widzi, że jego sąsiedzi robią się bogatsi i bogatsi, i bogatsi. Nie widzi, że – w przeciwieństwie do niego – akumulują coraz więcej długu i ryzyka, aż do nieuchronnego zmaterializowania się ryzyk i bankructwa.

Jak pisze Taleb: 

10 milionów dolarów zarobione dzięki rosyjskiej ruletce ma inną wartość niż 10 milionów zarobione dzięki starannemu i umiejętnemu borowaniu zębów. Pieniądze są te same i można za nie kupić te same rzeczy, ale te pierwsze 10 milionów jest bardziej warunkowanych ślepym trafem niż te drugie. Dla księgowego obydwa wyniki byłyby jednakowe, tak samo jak dla waszego sąsiada. Mimo to, w głębi duszy nie mogę się powstrzymać przed postrzeganiem ich jako zupełnie różnych pod względem jakościowym

Otóż to. Jak u Bastiata, pewnych rzeczy po prostu nie widać, szczególnie gdy zejdziemy na sprawy przyziemne. Widać zwrot na transakcji, którym ktoś chwali się na finansowym twitterze, nie widać poniesionego ryzyka i stanu przedzawałowego. Ktoś chwali się nowym samochodem, ale nie ratą leasingu i nadgodzinami, które są niezbędne do tego, by na tą ratę zarobić.

Doświadczenia innego tradera

Taleb w książce Zwiedzeni przez przypadek dzieli się wieloma historiami z pracy traderów. Oto jedna z nich: 

Miałem wielką słabość do rosyjskich naukowców, ponieważ wielu z nich można było zatrudnić jako instruktorów gry w szachy (mnie udało się znaleźć wśród nich także nauczyciela gry na pianinie). Co więcej, byli bardzo pomocni przy rekrutowaniu nowych pracowników. Kiedy absolwenci studiów MBA starali się o pracę w domach inwestycyjnych, często chwalili się w życiorysie zaawansowaną umiejętnością gry w szachy. Pamiętam, jak doradca ds. kariery w Wharton School doradzał nam podkreślanie tej umiejętności “ponieważ szachy kojarzą się z inteligencją i myśleniem strategicznym”. Studenci zwykle interpretowali swoją powierzchowną znajomość reguł gry jako “profesjonalizm”. Mieliśmy w zwyczaju weryfikować prawdomówność kandydatów (oraz ich charakter), wyciągając w czasie rozmowy kwalifikacyjnej szachy z szuflady i mówiąc do blednącego delikwenta “Jurij ma do ciebie sprawę”. 

Często powtarzam, że jeżeli kandydat nie jest w stanie zademonstrować umiejętności w stresującym otoczeniu, to jej nie posiada. Niewątpliwie, rozmowa kwalifikacyjna jest takim właśnie otoczeniem – taka, na której siedzi młody Nassim Taleb, to prawdziwy koszmar. W czasie, gdy byłem CEO Casbeg, byłem obecny właściwie w każdym procesie rekrutacyjnym na dowolne stanowisko w firmie. Z tamtych czasów zapadło mi w pamięć to, że ludzie, którzy nie przechodzili procesu, zwykle uważali, że proces jest trudny ale sprawiedliwy i daje im urealnienie swoich własnych kompetencji. A ludzie, którzy przechodzili proces, po prostu uważali, że to była miła rozmowa ludzi, którzy wiedzą o czym mówią – ale to, moim zdaniem, mniej jest o tym, jak wyglądał nasz proces rekrutacyjny, tylko o tym, kim byli kandydaci

Zwiedzeni przez przypadek – podsumowanie i moja opinia

Kto powinien przeczytać książkę Zwiedzeni przez przypadek? Dwie grupy ludzi. Po pierwsze, ludzie, którzy ponoszą ryzyko w prawdziwym świecie. Jeśli inwestujecie, jesteście przedsiębiorcami, podejmujecie decyzje finansowe. Po drugie – jeśli boicie się je podejmować. 

Mógłbym tak jeszcze długo, ale tutaj postawmy kropkę, bo nie chcę streścić Wam całej książki, tylko zachęcić Was do jej przeczytania. Nassim Nicholas Taleb, Zwiedzeni przez przypadek. Serdecznie polecam Wam tę pozycję. Do następnego odcinka.

Zapisz się do newslettera Bartosza Majewskiego, aby nie przegapić kolejnego odcinka z poleceniem książki dla przedsiębiorców:

E-book

Chcesz zdobyć praktyczną wiedzę biznesową?

Zapisz się na newsletter Casbeg Knowledge Sharing. Otrzymaj dostęp do materiałów premium: arkuszy, checklist, szablonów i innych.