W ostatnich dniach, przynajmniej w mojej biznesowo-technologicznej bańce, odnoszę wrażenie, że wszyscy żyją postępem sztucznej inteligencji. Udostępnienie i rekordowo szybka adopcja rozwiązania ChatGPT od Open AI sprowokowało dużych graczy do reakcji. 

Microsoft zaczął wpinać rozwiązania bazujące na OpenAi w swoje produkty, Google wypuścił swój chat i zapowiada analogiczny ruch. Spektakularny launch ElevenLabs (w którym jestem malutkim inwestorem) pokazał możliwości w sferze audio, MidJourney – w produkcji obrazków. 

Wszystko to sprawia wrażenie, że przedstawiciele wielu zawodów za jakiś czas będą musieli zmierzyć się z redukcjami zatrudnienia lub wręcz zanikiem swoich branż. Wielu ludzi zaczyna czuć się jak woźnica dorożki kilka miesięcy po premierze Forda T. Graficy, copywriterzy, lektorzy, radiolodzy, prawnicy… lista jest długa. 

W takich sytuacjach firmy doradcze spotykają się z licznymi pytaniami od klientów próbujących jednocześnie obronić się przed negatywnymi konsekwencjami trendu i, jeśli to możliwe, wykorzystać go do zdobycia przewagi konkurencyjnej i/lub wzrostu biznesu i/lub poprawienia jego rentowności. Nie inaczej jest teraz. Ten tekst jest o najczęściej stosowanych rekomendacjach, których udzielamy w tej sytuacji. Zanim jednak o tym…

Bilans i nastawienie

Radzenie sobie z tego typu zmianami jest wypadkową silnego bilansu finansowego spółki oraz zdolności do adaptacji kadry, którą mamy na pokładzie. Jeśli skarbiec świeci pustkami a kadra od lat powtarza nieśmiertelne „Czemu mamy coś zmieniać skoro zawsze robiliśmy tak i było dobrze?” to próby radzenia sobie ze zmianami spowodowanymi automatyzacją raczej nie będą pomyślne.

Niestety, możliwość wykorzystywania nadarzających się szans jest zarezerwowana dla firm, które mają do tego zdolność. Reszta jest skazana na dryf i, w najlepszym przypadku, przeciętność. Jeśli spełniasz dwa bazowe warunki najważniejszym jest nastawienie. Działając w biznesie zmianę należy rozpatrywać wyłącznie w charakterze szans. 

Nie do nas, małych żuczków, które próbują zarobić milion złotych więcej, należy rola mitygujących zagrożenia. To zadanie dla dziennikarzy, głównych zarządzających firmami, które dokonują przełomów w AI i regulatorów. Ty i Twoja firma macie na tej i każdej innej technologii zdobywać przewagę, a w najgorszym przypadku nie przegrywać. Można to zrobić na kilka sposobów. Można też te sposoby ze sobą łączyć. 

Jeśli potrzebujesz przeczytać więcej na temat tego, jak nastawić się do zmiany w biznesie, być może warto przypomnieć o istnieniu książeczki „Kto zabrał mój ser” pióra Johnsona Spencera.

Co więc robić?

Strategia prymusa-innowatora

Każdy przełom technologiczny otwiera nowe, niezagospodarowane pole konkurencji, na którym nie ma graczy okopanych i w ramach którego uczestnicy rynku są znacznie bardziej równi niż wcześniej. Oczywiście, że już 20 lat temu istnieli ludzie zajmujący się sztuczną inteligencją i to oni mają dziś wielką przewagę w zrozumieniu tego, co się dzieje, ale 99% ludzi w biznesie weszło w świadomą interakcję z AI dopiero w 2023 roku.

Wcześniej użytkownicy korzystali z niej pasywnie i nieświadomie, np. za pomocą silników rekomendacji w sklepach e-Commerce. Ci, którzy w krótkim czasie spędzą 100-200 godzin na próbach znalezienia wykorzystania dla tej technologii w biznesie zyskają inicjalną przewagę nad ogółem populacji. Ci ludzie będą w stanie zacząć używać tej technologii w pracy, zacząć robić projekty po godzinach lub budować firmy dzięki tej inicjalnej przewadze.

Jeśli poprzestaną na tych 100 godzinach – ogół populacji prędzej czy później nadrobi zaległości i ich przewaga ulegnie erozji. Ale jeśli będą praktykować – ich przewaga będzie się utrzymywać, a jeśli będą na tej drodze podejmować właściwe decyzje, to nawet powiększać i przynosić spektakularne profity. Jak to wygląda?

  • Jak ktoś, kto stara się pozycjonować swój fundusz venture capital jako lidera inwestycji w AI.
  • Jak ktoś, kto zakłada agencję copywriterską, która w procesach wytwarzania treści ma wpisane korzystanie z czatów.
  • Jak ktoś, kto stara się z prawnika kontraktowego przeistoczyć w kogoś, kto automatyzuje prawników kontraktowych.
  • I tak dalej.

Strategia „na bogatych klientów”

Na wielu rynkach długo po tym, jak zaszła zmiana technologiczna wciąż funkcjonuje grupa bardzo bogatych ludzi, którzy kultywują „stare” sposoby robienia rzeczy. 

Rozpatrzmy dwa przykłady. W 2023 roku jeździectwo nie ma większego sensu ponieważ zdecydowana większość kilometrów, które spędzamy w podróży nigdy nie będzie pokonywana konno. Dlatego ludzie nie jeżdżą konno z powodów utylitarnych – tylko dla przyjemności. I tak jest od dawna – Ford T miał premierę w 1908 roku. 

Jednocześnie, pomimo rewolucji, która właściwie zlikwidowała konia w roli środka transportu wielu ludzi żyje z produkcji i sprzedaży siodeł, trenowania jeźdźców, zarządzania torami wyścigowymi, bukmacherki itd. Konie to nadal niemały przemysł. Ponieważ rola konia się zmieniła, zmieniła się także rola ludzi, którzy funkcjonują na tym rynku. Poprzeczka wobec praktyk zajmowania się końmi poszła daleko w górę przy jednoczesnym ograniczeniu ilości miejsc pracy oraz wzroście zarobków.

Bardzo podobna sytuacja miała miejsce z kowalami. Dziś kowali jest znacznie mniej niż kiedyś, zajmują się produkcją dużo mniej seryjną niż w czasie, gdy produkowali hurtowe ilości podków i mieczy. Ich wyroby są droższe, klienci bogatsi, a ich praca ma więcej wspólnego z artystyczną rzeźbą w metalu niż prostą pracą fizyczną.

Będą miejsca w których ludzie zapłacą ekstra za nie-AI produkty lub obsługę. Nawet jeśli kasjer w McDonalds lub szeregowy doradca klienta w banku zostaną zautomatyzowani to kelner w gwiazdkowej restauracji lub doradca (prawdziwej) bankowości prywatnej ma szansę na zachowanie swojej posady – lub nawet podwyżkę.

Zawsze lepiej mieć bogatych klientów zamiast biednych. W czasie gdy AI zagraża istnieniu wielu zawodów w ich dotychczasowym kształcie – tym bardziej.

Strategia gry o wysoką stawkę

Istnieje wiele miejsc, w których to, co wytwarzamy, odgrywa znaczącą rolę w życiu klienta lub jego firmy. Im większa jest ta rola i im mniejsza jest przestrzeń do błędów, tym bardziej oczekujemy, że ktoś wyjątkowo kompetentny będzie doglądał sytuacji. Stąd, może się okazać, że AI wytnie 80% jakiegoś rynku – ale 20%, które pozostanie, będzie grało o wysoką stawkę. Przykład?

W świecie, w którym istotna część pacjentów gabinetów lekarskich zasięga tzw. drugiej opinii, AI nie zdoła zautomatyzować w pełni radiologów, bo bardzo długo będzie grupa klientów, która w części sytuacji (nawet wbrew faktom, jeśli AI-radiolog okaże się lepsza od radiologa-człowieka) będzie oczekiwała asysty ze strony żywego lekarza w fizycznej lokalizacji – nawet pomimo postępów, które w ostatnich latach dokonały się w telemedycynie.

Nawet w scenariuszu automatyzacji wszystkich tłumaczy, tłumaczenia przysięgłe i tłumaczenia dokumentów o najwyższej wadze, będą musiały być sprawdzane przez żywych ludzi. Nie chcesz, żeby Twoje pytanie o wizę do USA, od którego zależy Twoja wymarzona praca, zostało odrzucone przez głupi błąd językowy i to, że algorytm nie myli się w 99% przypadków nie przekona Cię do tego, by uznać, że tłumacz przysięgły jest zbędny. Analogicznie z prawnikiem, który ma sprawdzić umowę sprzedaży Twojej firmy – żeby zabezpieczyć się przed tym, że AI zrobi jakiś mało prawdopodobny błąd, skorzystasz z pomocy „białkowego” prawnika.

Rola ludzi w wielu procesach może być zbliżona do roli polisy ubezpieczeniowej.

Zmiana biznesu na nieautomatyzowalny lub trudno automatyzowany

Już teraz w wielu przypadkach da się zautomatyzować lektora, który czyta monolog. To bardzo zła wiadomość dla obdarzonych pięknym głosem anonimowych lektorów. Nie da się jednak zautomatyzować podcastera, który wyspecjalizował się w prowadzeniu wywiadów – bo dobry wywiad polega na interakcji tu i teraz, dowcipie, rzutkości oraz ciekawości drugiego człowieka. Tego sztuczna inteligencja w czasie rzeczywistym nie zautomatyzuje, bo gdyby nawet była zdolna poprowadzić wspaniały wywiad brak obecności drugiego człowieka będzie deprymował odpowiadającego na pytania – co będzie pogarszało odbiór wywiadu przez widza.

Strategia celebrycka

Wróćmy do lektorów. Myślę, że nie ma wielkiej nadziei na ocalenie karier wielu lektorów, którzy nie dorobili się rozpoznawalnego głosu i/lub nazwiska. Myślę jednak, że Borys Szyc, Mirosław Zbrojewicz czy Maciej Gudowski nie muszą obawiać się o to, czy słuchacze audiobooków przestaną doceniać ich głos bardziej niż głos lektorów, których głosu czy nazwisk nie rozpoznają. Być może wkrótce odpowiednio odpytujący czata użytkownik będzie mógł stworzyć sobie bardzo ładne logo lub nawet całą identyfikację wizualną – i to będzie bardzo zła wiadomość dla ludzi sprzedające swoje loga za 20 dolarów na marketplace’ach do tego przeznaczonych. Ale jeszcze długo nie będzie tak, że najlepsi specjaliści od tworzenia identyfikacji wizualnych będą mieli powody do obaw.

Strategia niszy regulacyjnej

Rozwój technologii zawsze wyprzedza wysiłki mające na celu regulować technologię. Z czasem jednak regulatorzy interweniują a różnego rodzaju przedsiębiorcy eksploatują tą interwencję, budując firmy w miejscach, które stały się lukratywne dzięki działalności rządów.  Np. wielu prawników nadpłaciło swoje kredyty hipoteczne dzięki wprowadzeniu regulacji dotyczących RODO. Będą miejsca, gdzie regulatorzy w różnych krajach zabronią stosowania AI – i takie miejsca, przynajmniej przez pewien czas staną się rezerwatami wolnymi od sztucznej inteligencji. To prawdopodobnie nie będą dobre miejsca do pracy w naprawdę długim terminie – ale dla kogoś kto przechodził na emeryturę w 2023 spędzenie ostatnich 20 lat na pisaniu, z każdym rokiem coraz droższych podręczników akademickich albo co roku nowej książki dotyczącej nowelizacji szybko zmieniającego się prawa podatkowego, było świetnym sposobem na życie zawodowe spędzone bez stresu o zmianę technologiczną. 

Strategia zmiany życiowej: „wyjazdu w Bieszczady”

Wielu ludzi jest w swoim życiu zawodowym, choć tak naprawdę nie chce w nim być. Ktoś jest prawnikiem a tak naprawdę chce być kucharzem. Albo mieć pensjonat w górach. Albo prowadzić sad i robić cydr. Ale nie robią tego, czasami tylko marudząc znajomym, bo jest im dobrze z zachowanym statusem quo. Jak w jednym z moich ulubionych dowcipów:

A: Dlaczego ten pies tak wyje?

B: Bo siedzi na gwoździu.

A: To dlaczego się nie ruszy?

B. Może nie boli go aż tak bardzo, żeby się ruszyć?

Czasami potrzebujemy zewnętrznej interwencji do tego, żeby zrobić coś, na co od dawna mieliśmy ochotę. Być może zmiana technologiczna jest tym co popchnie Cię do znalezienia ścieżki na której od dłuższego czasu chcesz się znaleźć – ale do tej pory jakoś nie było Ci po drodze? To naturalnie łatwiejsze, gdy nie jesteśmy założycielem, który prowadzi swój biznes – ale może jest to czas na sprzedaż firmy lub pozwolenie na to, żeby wspólnik nas wykupił?

Cokolwiek zrobisz – zrób to z dużą intensywnością, bez półśrodków i chowania głowy w piasek.

Fight like you’re the third monkey on the ramp to Noah’s ark, and brother it’s startin’ to rain.

sztuczna intelligencja w biznesie
(Obrazek wygenerowany przez Midjourney)
E-book

Chcesz zdobyć praktyczną wiedzę biznesową?

Zapisz się na newsletter Casbeg Knowledge Sharing. Otrzymaj dostęp do materiałów premium: arkuszy, checklist, szablonów i innych.